Niekomfortowa sytuacja w polskim środowisku szachowym. Działacze z województwa śląskiego przeciwstawiają się Polskiemu Związkowi Szachowemu.
Konflikt powstał między szachistami ze Śląska, a warszawską centralą.
Śląscy działacze szachowi zarzucają Polskiemu Związkowi Szachowemu szereg nieprawidłowości i domagają się uznania. Zarzuty są mocne i, jak słyszymy, ta niekomfortowa sytuacja wynika z zazdrości, jaką centrala w Warszawie żywi do działaczy z Katowic - podaje Onet.
Przedstawiciele woj. śląskiego podkreślają, że to z południa Polski do centrali wpływają największe korzyści finansowe, kulturalne czy sportowe. Zarzucają Polskiemu Związkowi Szachowemu umniejszanie w osiągnięciach i brak pomocy w reklamowaniu organizowanych wydarzeń. Szachiści ze Śląska twierdzą, że centrala jest zazdrosna: To walka polityczna, która jest bez sensu. Powód takiego zachowania? Chyba chodzi o zazdrość - powiedział Andrzej Matusiak (były prezes PZSzach) w rozmowie z Onetem.
Szachy w Polsce są coraz bardziej popularną dyscypliną. Wszystko za sprawą Jana-Krzysztofa Dudy, który zdobył Puchar Świata.
Prezes PZSzach, Jarosław Jedynak zarzuty szachistów ze Śląska również postanowił skomentować: Doceniam pracę działaczy na Śląsku, ale inni też wykonują doskonałą pracę - podsumował w rozmowie z Onetem.