Jak donosi Gazeta Wyborcza, w jednym z Domów Opieki Społecznej prowadzonym przez siostry zakonne, głosy w ostatnich wyborach prezydenckich za podopiecznych oddawały ich przełożone. Andrzej Duda zdobył tam 100% głosów.
Jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza, w jednej z komisji pod Wrocławiem PiS co wybory zbiera niemal wszystkie głosy, teraz dostał 100 proc. - Karty do głosowania wypełniały nam zakonnice - mówią głosujące tam kobiety z Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Pasterek.
Głosowałam w pokoju, w świetlicy nie byliśmy. Przyszła do mnie siostra Bernadetta" - opowiada jedna z podopiecznych. Na pytanie "Kto skreślił krzyżyk?", odpowiada: "Siostra Bernadetta" i twierdzi, że nie była pytana, na kogo chce zagłosować (cyt. za onet.pl)
W prowadzonym przez Siostry Pasterki Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Świętej Katarzynie mieszka na stałe kilkadziesiąt kobiet o różnym stopniu niepełnosprawności intelektualnej. Są tam panie bardziej i mniej świadome, niektóre pomimo dojrzałego wieku nie potrafią pisać.
Ja tylko palec przycisnęłam, bo nie umiem pisać – mówi kolejna, dodając, że krzyżyk postawiła siostra Bernadetta.
W głosowaniu brały udział wyłącznie pensjonariuszki świadome (...) ubezwłasnowolnione i nieświadome nie brały udziału w wyborach - zapewnia siostra Emilia, kierująca Zakładem Opiekuńczo-Leczniczym w Świętej Katarzynie.
W rozmowie z "Wyborczą” możemy przeczytać, że faktycznie osobą odpowiedzialną za zbieranie głosów w ostatnich wyborach prezydenckich była siostra Bernadetta.
Siostra Emilia zaprzeczyła jednak , by w zakładzie lub w Zgromadzeniu Sióstr Pasterek były jakiekolwiek ustalenia czy instrukcje, na kogo podopieczni mają głosować.
Źródło: wroclaw.wyborcza.pl/wiadomosci.onet.pl