12 marca bielski sąd okręgowy rozpatrzy wnioski prokuratury okręgowej o przedłużenie aresztów trzem podejrzanym o przyczynienie się w grudniu ub.r. do wybuchu gazu w Szczyrku i katastrofy domu – poinformował w poniedziałek PAP rzecznik sądu sędzia Jarosław Sablik.
Śledczy wystąpili o przedłużenie aresztu o kolejne 3 miesiące. Rzecznik prokuratury prok. Agnieszka Michulec w ubiegłym tygodniu, gdy skierowano wnioski do sądu, wskazywała, że za przedłużeniem przemawiają grożąca surowa kara oraz obawa matactwa lub innego sposobu utrudniania postępowania.
Rzecznik wyjaśniła wówczas, że w śledztwie prokuratorzy nie skupili się jedynie na samym zdarzeniu, ale sięgnęli głębiej – do położenia gazociągu i dokumentacji z tym związanej. "Postępowanie jest prowadzone dość szeroko. Stąd też konieczność izolacji podejrzanych jest konieczna, aby nie dochodziło do uzgodnień między nimi a osobami, które będą przesłuchiwane" – mówiła.
Czytaj także: To oni zginęli pod gruzami domu w Szczyrku. Prowadzili pensjonat
Do tragedii w Szczyrku doszło wieczorem 4 grudnia ub.r. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu ofiar, w tym czworga dzieci.
Po wybuchu bielska prokuratura wszczęła śledztwo. Ustalono m.in., że istniał ścisły związek między wybuchem gazu a pracami budowlanymi prowadzonymi pod ulicą, przy której stał zniszczony dom.
18 grudnia zatrzymani zostali trzej mężczyźni. To prezes firmy budowlanej, która zleciła wykonanie przewiertu pod drogą, co doprowadziło do uszkodzenia gazociągu i wybuchu, a także dwaj pracownicy podwykonawcy – osoba, która obsługiwała wiertnicę oraz druga, która mu asystowała. Mężczyźni usłyszeli zarzuty z art. 163 kodeksu karnego. Dotyczą one sprowadzenie pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Grozi im do 12 lat więzienia. Wszyscy podejrzani przebywają od 18 grudnia w areszcie. (PAP)