Na wniosek jednego z obrońców została odwołana czwartkowa rozprawa wodzisławskiego sądu w procesie uczestników obchodów urodzin Adolfa Hitlera, oskarżonych o publiczne propagowanie nazistowskiego ustroju państwa. Tym samym termin spodziewanego wiosną wyroku w tej sprawie opóźni się o około miesiąc.
W czwartek miał być przesłuchany jeden z ostatnich świadków w tym procesie – operator telewizji TVN Piotr Wacowski, który ukrytą kamerą sfilmował zorganizowane przez oskarżonych "obchody" urodzin Hitlera w maju 2017 r. w lesie koło Wodzisławia Śląskiego.
Czytaj także: Podpalacz kamienicy w Bielsku-Białej posiedzi 8 lat
Rozprawę odwołano na prośbę jednego z obrońców oskarżonych, który motywował to względami osobistymi. Kolejny termin przesłuchania świadka, co pierwotnie miało się odbyć już kilka miesięcy temu, nie został jeszcze wyznaczony. Prawdopodobnie – jak dowiedziała się PAP w sądzie - będzie to na przełomie lutego i marca.
Do przesłuchania, oprócz Wacowskiego, pozostał jeszcze jeden świadek, który przebywa za granicą. Prawdopodobnie sąd zdecyduje się na skorzystanie z międzynarodowej pomocy prawnej, by przeprowadzić przesłuchanie.
Po przesłuchaniu ostatnich świadków – jeżeli nie będzie nowych wniosków dowodowych stron, do których przychyli się sąd – odbędą się mowy końcowe, po których zapadnie wyrok. Powinno to nastąpić do połowy tego roku.
Na ławie oskarżonych zasiada sześcioro uczestników tamtego wydarzenia (w tym jego główny organizator Mateusz S., szef zdelegalizowanego przez sąd pierwszej instancji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność), oskarżonych o publiczne propagowanie nazistowskiego ustroju państwa. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy, kwestionując także publiczny charakter spotkania w lesie.
Śledztwo w sprawie, której dotyczy toczący się w Wodzisławiu Śląskim proces, wszczęto w styczniu 2018 r. po emisji reportażu w telewizji TVN pt. "Polscy neonaziści". Dziennikarze pokazali w nim m.in. obchody 128. rocznicy urodzin Hitlera, które odbyły się ponad pół roku wcześniej w lesie koło Wodzisławia Śląskiego. Na polecenie prokuratury ABW zatrzymała wówczas uczestników spotkania i przeszukała ich mieszkania. Znaleziono w ich domach flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej.
Materiał "Superwizjera" TVN pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku została podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu i SS, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.
Niezależnie od trwającego procesu w katowickiej Prokuraturze Regionalnej toczy się postępowanie dotyczące wątku, jaki – według doniesień mediów – miał się pojawić w złożonych w prokuraturze zeznaniach Mateusza S. Miał on mówić, że organizację obchodów urodzin Hitlera zleciła mu za 20 tys. zł pewna osoba, a warunkiem było uczestnictwo w spotkaniu kobiety, która okazała się później dziennikarką TVN. Stacja i dziennikarka stanowczo temu zaprzeczyły.
Podczas jednej z poprzednich rozpraw obrońca głównego oskarżonego wnioskował o zawieszenie procesu do czasu rozstrzygnięcia katowickiego postępowania, sąd jednak oddalił ten wniosek. Adwokat argumentował, że ustalenia prokuratorskiego śledztwa, dotyczącego m.in. "możliwości podżegania do popełnienia czynu zabronionego oraz podejrzenia wręczenia korzyści majątkowej", mogą być istotne dla toczącego się w Wodzisławiu Śląskim procesu.
Latem ub. roku w odrębnym postępowaniu gliwicki sąd zdecydował o rozwiązaniu stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, którego szefem jest Mateusz S. i którego członkowie brali udział w obchodach. Wkrótce Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpatrzy odwołanie od tej decyzji, złożone przez kurator zdelegalizowanego przez sąd pierwszej instancji stowarzyszenia.(PAP)