Przed sądem w Szczecinie zaczął się proces w sprawie karambolu na A6. W wyniku wypadku 6 osób poniosło śmierć.
Do tragicznego wypadku doszło 9 czerwca 2019 roku po godzinie 13 na drodze w kierunku Świnoujścia, między węzłami Kijewo i Dąbie na trasie A6. TiR najechał na tył ostatniego ze stojących w korku pojazdów, w samochodzie zapaliło się paliwo.
Pięć z sześciu ofiar śmiertelnych było pasażerami jednego samochodu osobowego. Troje z nich to dzieci. Konieczne było zlecenie badań genetycznych wszystkich tych osób, by potwierdzić ich tożsamość.
W wypadku zginęła babcia, mama i trójka dzieci: dwie dziewczynki i chłopiec. Szósta ofiara śmiertelna to kierowca innego auta. Jechał on z żoną i dziećmi. Kobietę i dzieci uratował świadek zdarzenia, który jechał za ciężarówką, która staranowała pojazdy.
Kierowca ciężarówki, który staranował stojące w korku auta, stanął przed sądem. Usłyszał zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu do 15 lat więzienia.
Będziemy wnioskować o pełen wymiar kary
zapewnia pełnomocnik mężczyzny, który stracił rodzinę w karambolu na A6 pod Szczecinem.
Obrońca kierowcy podkreśla, że oskarżony przyznaje się częściowo do zarzucanego mu czynu – według jego relacji spowodował wypadek, ale nie zrobił tego umyślnie, co zarzuca mu prokuratura.