We wtorek lewa strona polskiej sceny politycznej przeżyło trzęsienie ziemi. Powstało nowe koło parlamentarne Polskiej Partii Socjalistycznej. Tym samym Nowa Lewica Czarzastego i Biedronia straciła dwóch senatorów i trzech posłów.
Konflikt na lewej stronie polskiej sceny politycznej trwa nadal. Pięciu członków klubu parlamentarnego Nowej Lewicy odeszło od Czarzastego i Biedronia. Chodzi o posła Andrzeja Rozenka, wicemarszałek Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką oraz senatora Wojciecha Koniecznego. Rozenek i Morawska-Stanecka już od dłuższego czasu są skonfliktowani z Włodzimierzem Czarzastym, który obok Roberta Biedronia rządzi w Nowej Lewicy. Nie zgadzają się na jego politykę kadrową i m.in. zawieszanie członków partii, którzy nie zgadzają się z wicemarszałkiem Sejmu. Taki los spotkał europosła Marka Balta, który przed wyborami przewodniczącego Nowej Lewicy w woj. śląskim został po raz drugi zawieszony w strukturach partyjnych.
Rozenek chciał walczyć o fotel przewodniczącego partii Nowej Lewicy, ale... Czarzasty i Biedroń nie przyjęli go do struktur partyjnych. Gabriela Morawska-Stanecka po zawirowaniach przy wyborach w województwie śląskim nie została delegatem swojego regionu i ostatecznie nie brała udziału w tym wydarzeniu. - Włodzimierz Czarzasty powiedział, że mnie odstrzeli, no i odstrzelił - powiedziała wicemarszałek Senatu w rozmowie z Gazetą Wyborczą. Nazwa nowego koła to Polska Partia Socjalistyczna. Do wspomnianej trójki dołączyli również: Joanna Senyszyn i Robert Kwiatkowski. Tym samym Nowa Lewica nie ma już żadnego senatora oraz traci trzech posłów. Senyszyn od dłuższego czasu krytykuje publicznie działalność Włodzimierza Czarzastego.
Gabriela Morawska-Stanecka była w środę gościem w programie "Rozmowa Piaseckiego" na antenie TVN24. Zapytana o to, kiedy zaczęła myśleć o odejściu i kogo to wina, odpowiedziała - Nie należę do osób, które można sobie tak łatwo odstrzelić. Nie jestem typem ofiary. Podejmuję niezależne decyzje. Myślę, że ten cały proces, który następował w naszych głowach, zaczął się jednak zacznie wcześniej. (...) Oczywiście Włodzimierz Czarzasty - powiedziała wicemarszałek Senatu.
Już nie przyjęcie Rozenka do partii jedną decyzją jest niemieszczące się w głowie. Myślałam, że w partii takiej jak Lewica ludzie, którzy myślą inaczej jest wartością - skomentowała Morawska-Stanecka na antenie TVN 24.
Zapytana o seksizm odpowiedział - Praktyki, które były stosowane w stosunku do mnie, nazywałabym to jednak seksizmem - i dodała, że w Lewicy brakuje wartości demokratycznych - Można być lojalnym wobec przywódcy nawet słabego. Ale nie można być lojalnym wobec przywódcy nieuczciwego.
Redaktor Piasecki dopytał o Roberta Biedronia: gdzie był i dlaczego nie wsparł Morawskiej-Staneckiej, która dołączyła do Nowej Lewicy z ramienia Wiosny - Współtworzyłam Wiosnę. Ja dla Wiosny zrezygnowałam z pracy. Traktowałam ją bardzo osobiście. Robert Biedroń sam powinien sobie odpowiedzieć, gdzie był. Faktem jest, że Robert Biedroń się schował - stwierdziła. Wicemarszałek Senatu zapytana o to, czy Biedroń rozsmakował się w Brukseli i zapomniał o polskiej polityce stwierdziła - Pan to powiedział. Nie zaprzeczam.