Gliwicki Rower Miejski ma zimową przerwę. Miał powrócić w kwietniu, ale jak informuje miasto bardzo prawdopodobne, że tak się nie stanie. Miasto unieważniło przetarg, bo jedyna oferta okazała się za droga.
Do udziału w przetargu zgłosiła się tylko jedna firma – dotychczasowy organizator systemu - Nextbike Polska S.A. Zaoferowała swoje usługi za 1 157 184 zł. To o ponad 100 proc. więcej za jedną stację w miesiącu w porównaniu z poprzednimi sezonami. W ramach poprzedniej umowy z Nextbike miesięczny koszt zarządzania i eksploatacji jednej stacji wynosił 3 450,20 zł. W tym roku Miasto planowało przeznaczyć na to zadanie 4 387,50 zł, jednak firma chce aż 7 232,40 zł.
[CZYTAJ TAKŻE: Kibice Pogoni Szczecin nie wejdą na stadion, więc zwiedzą... Zabrze]
Miasto zdecydowało nie podpisywać umowy na tych warunkach i przygotować nowy przetarg. To wiąże się z opóźnieniem w uruchomieniu roweru miejskiego. Prawdopodobnie nie będzie to w kwietniu jak wstępnie planowano.
Miasto planowało rozbudować miejski rower, ponieważ zainteresowanie przerosło oczekiwania. Unieważniony przetarg miał obejmować zorganizowanie, zarządzanie i eksploatację systemu miejskich wypożyczalni rowerów, w ramach którego miało działać 20 stacji. Po gliwickich ulicach jeździłoby wówczas 200 rowerów miejskich. Miasto przeznaczyło na ten cel 702 tys. zł.
Gliwicki Rower Miejski z powodzeniem działał przez trzy sezony przyciągając 19,8 tys. osób, które zarejestrowały się w systemie. Rowery były wypożyczane kilkaset razy dziennie! Użytkownicy dostrzegli atuty proekologicznego i taniego transportu.