Rekordowe odszkodowanie za śmierć małej Zosi. Tak zdecydował sąd

Baby 2717347 960 720

Redakcja

1 października 2019

Przed sądem w Katowicach zapadł wyrok w głośnej sprawie malutkiej Zosi, która kilka lat temu była pacjentką Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka."Dziewczynka zmarła po błędnym podaniu leku przez pielęgniarkę. Sąd uznał winę szpitala za błąd medyczny i zasądził rodzicom łącznie 500 tys. zł. Nie o pieniądze tu jednak chodziło. Rodzicom zależało na tym, aby zapadł sprawiedliwy wyrok, uznający odpowiedzialność szpitala za śmierć Zosi. To wielka ulga dla matki i ojca dziecka bo placówka wszystkiemu zaprzeczała do końca" - powiadomiła S24 Jolanta Budzowska, radca prawny.

Dramat rozegrał się w 2015 roku.

Malutka Zosia zmarła dwa dni po tym, jak pielęgniarka, podając dziewczynce leki, pomyliła wejścia. Rozdrobione w płynie leki, zamiast podać do żołądka dziecka przez sondę nosowo-żołądkową, wstrzyknęła do wenflonu, dożylnie. Niemal natychmiast po pomyłkowym rozpoczęciu podaży leków dziecko posiniało, wygięło się w nienaturalny sposób i przestało oddychać. Dziewczynka doznała wstrząsu, nie udało się jej uratować. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej niemowlę zmarło po dwóch dniach. Tragedia rozegrała się na oczach matki, która czuwała przy łóżku dziecka w szpitalu. Tak te wydarzenia opisała na  swoim blogu Jolanta Budzowska, radca prawny.

Na prośbę mamy zmarłej dziewczynki mecenas Budzowska opublikowała list, w którym kobieta opowiada o traumie ostatnich lat, ale także apeluje do innych by walczyli o swoje prawa.

Wyszłam ze szpitala sama. Do końca życia ta pustka nie zostanie niczym wypełniona. To takie uczucie jakbym zostawiła gdzieś dziecko. Bo przecież weszłam do szpitala z dzieckiem. Czasem mam takie wrażenie, że Zosia jest w Krakowie bo tam ją przewieziono samą, beze mnie, w celu przeprowadzenia sekcji zwłok. Może mój mózg tak ratuje się po tej traumie, żeby nie rozpaść się na kawałki.”

Mama zosi

W medialnych przekazach po śmierci Zosi przedstawiciele Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka zaprzeczali by doszło do błędu. Tak było m.in. na antenie TVN24, gdzie w jednym z reportaży Beata Wojciechowska-Musik z GCZD na pytanie dziennikarki czy szpital bierze pod uwagę, że ktoś się pomylił - odpowiedziała, że nie.

Również w marcu, ale 2002 roku, czteroletniemu Piotrusiowi kroplówkę żywieniową podano do rdzenia – tam, gdzie po operacji miał być podawany środek przeciwbólowy. Pielęgniarka nie odróżniła cewnika do znieczulenia zewnątrzoponowego od centralnego wkłucia, do którego podaje się płyny.  Pacjent został sparaliżowany od pasa w dół, porusza się na wózku. Szpital przegrał proces cywilny, chory dostał odszkodowanie, 700 tys. zadośćuczynienia i rentę – najwyższe w tamtych czasach zadośćuczynienie za błąd medyczny - przypomniała na swoim blogu Jolanta Budzowska.

Teraz, jak potwierdza Jolanta Budzowska, placówka wprowadziła zmiany w funkcjonowaniu.

Do rodziców i do mnie płyną sygnały od innych rodziców małych pacjentów, że szpital po śmierci Zosi poprawił procedury. Zaczął też wymagać ich przestrzegania przez personel. Matki już nie zastępują pielęgniarek przy czynnościach, które leżą w kompetencjach i zakresie obowiązków personelu medycznego. Strzykawki już nie pasują do obu wejść: i do sondy, i do wenflonu, co wyklucza możliwość pomyłek.”

jolanta budzowska, radca prawny

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3