Na tym polega siła społeczeństwa otwartego, że jego wrogowie mogą w przestrzeni publicznej wyrazić do niego pogardę. Swoje poglądy mogą również wyrazić zwolennicy nieodpowiedzialnej swawoli, którzy mienią się obrońcami wolności - piszą przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska.
Przedstawiciele organizacji pozarządowej skupiającej wokół siebie zwolenników autonomii Śląska w swoim wpisie w mediah społecznościowych podkreślają także, że dzielenie ludzi nikomu nie służy.
(...)W Katowicach nie spotkały się żadne "dwa Śląski". Spotkała się grupka w większości zwiezionych z zewnątrz polskich nacjonalistów z grupką tych, którzy postanowili tej pierwszej nadać większe znaczenie, roszcząc sobie przy tym prawa do reprezentowania mitycznej "śląskiej otwartości". Jeżeli istnieje jeszcze jakiś jeden Górny Śląsk, to zapewne ten pragmatyczny, który ma dystans do obu antagonistów - i tych, którzy uważają, że wszystko co inne, należy odrzucić, i tych, którzy uważają, że nie ma granic akceptacji inności - podkreślają przedstawiciele RAŚ.