Przyjechał do restauracji zamówić śniadanie. Nie miał maseczki, a jego bełkotliwa mowa nie pozostawiała żadnych złudzeń. Na szczęście zareagował inny klient i uniemożliwił mu dalszą jazdę. Mieszkaniec Mikołowa miał w organiźmie blisko 3 promile alkoholu i nie miał uprawnień do kierowania samochodem - podaje śląska policja.
Policja informuje, że wczoraj po godzinie 10.00 na terenie jednej z sieciowych restauracji w Mikołowie, serwujących obecnie dania na wynos. Do środka wszedł młody mężczyzna, który chwilę wcześniej przyjechał na parking osobowym oplem. Człowiek ten nie miał maseczki, a bełkotliwa mowa w trakcie składania zamówienia wskazywała, że może być pod wpływem alkoholu. Natychmiat zaregował inny z klientów, który zabrał tamtemu kluczyki i zadzwonił na Policję.
Na miejsce dyżurny jednostki skierował patrol drogówki. Mundurowi wylegitymowali wskazanego w zgłoszeniu człowieka i poddali go badaniu stanu trzeźwości. 29-letni mikołowianin miał w organiźmie blisko 3 promile alkoholu. Na dodatek w ogóle nie posiadał uprawnień do kierowania samochodem. Policjanci dokonali także przeglądu monitoringu restauracji, gdzie potwierdziła się informacja, że to właśnie ten człowiek kierował oplem - podaje śląska policja.
Mężczyzna odpowie przed sądem. Grozi mu do 2 lat więzienia.
Źródło: śląska policja