Przez pandemię mieszkańcy Śląska mają coraz mniej… zębów

Fot Dentim Clinic Medicover mat prasowe

Redakcja

8 listopada 2021

Aż 41% Polaków w czasie pandemii zrezygnowało z wizyt u dentysty, wynika z badań pracowni Zymetria dla Medicover Stomatologia. Skutki tego są widoczne także w skali regionu. Na Śląsku dentyści już biją na alarm. – Na rozpędzie czwartej fali pandemii uderza w nas fala nieleczonej od miesięcy próchnicy i jej powikłań. Mocno nadwyrężona jest też profilaktyka, w tym stanów przednowotworowych i nowotworów jamy ustnej, które często zauważane są po raz pierwszy u dentysty w czasie rutynowej kontroli – mówi lek. dent. Sebastian Pawelec z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.

Pandemia sprawiła, że w gabinetach stomatologicznych na Śląsku przybywa pacjentów z poważnymi schorzeniami jamy ustnej. Ciężkich przypadków jest tak dużo, że dentyści już mówią o prawdziwej fali nieleczonej próchnicy i jej powikłań.

Od lat nie mieliśmy w jednym czasie tak wielu przypadków m.in. powikłań próchnicy, rozległych stanów zapalnych przyzębia, nazywanych też paradotnozą czy powikłanych zębopochodnych infekcji bakteryjnych, z ropniami na czele. I chociaż te przypadki w praktyce dentysty spotykane są na co dzień, to wyróżnia je dziś skala i stopień zaawansowania –

- mówi lek. dent. Sebastian Pawelec z Dentim Clinic Medicover w Katowic.

Widać to szczególnie w jednym.  – W porównaniu do 2019 roku, w ostatnim półroczu zauważalnie wzrosła liczba pacjentów, u których konieczna była interwencja chirurgiczna, najczęściej z powodu skomplikowanej ekstrakcji zęba. Znacząco zwiększyła się także liczba tzw. wizyt bólowych. Dziś jest ich znacznie więcej niż przed pandemią – mówi.

To z czym mamy obecnie do czynienia to prawdziwy wysyp pacjentów z ostrym bólem i zębopochodnymi stanami zapalnymi. Także same przypadki są znacznie bardziej złożone i wymagają niejednokrotnie szerszej diagnostyki obrazowej oraz bardziej złożonego leczenia. Patrząc tylko na to, widać, że przez pandemię i obawy przed koronawirusem mieszkańcy regionu mają mocno „nadgryzione” zdrowie jamy ustnej

– dodaje dentysta.

Zresztą problem dotyczy nie tylko Śląska. Ogólnopolskie badania wykonane przez pracownię Zymetria dla Medicover Stomatologia pokazują, że skala zjawiska podobna jest w całym kraju. Pod koniec zeszłego roku, aż 68% pacjentów, którzy zgłosili się do dentysty wymagało pilnego leczenia minimum 1 zęba. Trzech na czterech natomiast doświadczyło silnego bólu.

U 69% konieczne było przeprowadzenie leczenia kanałowego. W 68% przypadków podczas wizyty trzeba było usunąć ząb – co jak zauważają dentyści – jest najwyższy wskaźnikiem od wielu lat. Co czwarta zgłaszająca się osoba wymagała leczenia stanu zapalnego dziąseł, a aż 49% pomocy chirurga. W większość przypadków na pogorszenie się stanu zdrowia zębów wpływ miał jeden czynnik – odłożone na później leczenie. W dobie COVID-19 z wizyt u dentysty zrezygnowało 41% Polaków, podaje Medicover Stomatologia.

W skali pojedynczego regionu, wskaźnik ten może być wyższy, zauważają dentyści. – Tylko w pierwszych miesiącach pandemii wizytę odwołało około 80% pacjentów. I chociaż część z nich wracała po kolejnych lockdownach, to wciąż spory odsetek nie zjawił się u dentysty. Ci co z kolei trafią w nasze ręce 1,5 roku później, wymagają często skomplikowanego leczenia, nieraz przy wsparciu endodonty, chirurga czy periodontologa – mówi dr Pawelec.

Ale zaawansowana próchnica, z jaką pacjenci na Śląsku trafiają obecnie do dentysty, to nie jedyne zmartwienie. – Fakt, że wiele osób w dobie pandemii rezygnuje z regularnych przeglądów, a nawet wizyt powodowanych dolegliwościami w jamie ustnej, sprawia, że w perspektywie najbliższych miesięcy mocno może ucierpieć profilaktyka nowotworów jamy ustnej. To właśnie dentyści nieraz są pierwszymi lekarzami, którzy podczas rutynowej kontroli zauważają niepokojące zmiany. Problem jest o tyle poważny, że rak jamy ustnej to dziś drugi po raku krtani najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy okolic szyi i głowy. Do tego odsetek zgonów w tej grupie wynosi nawet 2/3 i to najczęściej z powodu zbyt późno postawionej diagnozy – przestrzega stomatolog. I jednocześnie apeluje, aby mieszkańcy regionu wrócili do dentysty.

 – Lista schorzeń ogólnych, które mogą mieć swoje źródło w nieleczonych chorobach jamy ustnej jest długa. Kiepski stan zębów może mieć wpływ m.in. na częstotliwość infekcji układu oddechowego, a nawet na przebieg schorzeń, w tym płuc i nosogardzieli. Przedostające się do krwiobiegu bakterie mogą z kolei wpłynąć na układ krążenia i pracę nerek. Powszechnie znany jest także związek między nieleczonymi ubytkami a rozwojem chorób gastrycznych. Ostatnie badania sugerują także związek między stanem zdrowia jamy ustnej, a przebiegiem COVID-19 – przestrzega.

 

 

informacja prasowa

Fot Dentim Clinic Medicover mat prasowe 2

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3