Przemysław Koperski apeluje do prezydenta Bielska-Białej, aby jednak namówił większość radnych (zwłaszcza resztę swojego klubu) do poparcia dofinansowania in vitro w mieście. Przypomnijmy, że Jarosław Klimaszewski oświadczył, iż uszanuje wyniki referendum, chociaż nie osiągnęło 30-procentowej frekwencji.
Poseł Lewicy Przemysław Koperski nie odpuszcza i apeluje nadal do radnych Bielska-Białej, żeby doszli do porozumienia ponad podziałami w sprawie dofinansowania in vitro. Koperski uważa, że przedstawiciele mieszkańców w urzędzie nie powinni kierować się swoimi przekonaniami lub partyjną polityką, tylko uszanować wolę tysięcy mieszkańców, którzy w referendum opowiedzieli się za dofinansowaniem zabiegów in vitro w mieście.
- Mieszkańcy Bielska-Białej czują się oszukani. Okazało się, że ich moc sprawcza jest żadna - komentuje Koperski i przypomina, że m.in. w Paryżu i w Wiedniu pomimo niewiążących referendum, władza tych miast uznały wyniki.
Poseł Lewicy liczy nadal na to, że prezydent Bielska-Białej, Jarosław Klimaszewski namówi radnych do przegłosowania dofinansowania zabiegów in vitro. Za przykład podaje Częstochowę i moment, kiedy był zastępcą prezydenta w tym mieście, gdzie udało się osiągnąć porozumienie w sprawie in vitro, chociaż prezydent miasta nie miał większości w radzie. Natomiast w Bielsku-Białej najwięcej radnych ma klub... Jarosława Klimaszewskiego.
- Najważniejsza nie jest wola prezydenta, nie jest wola radnych. Najważniejsza jest wola mieszkańców - dodaje Przemysław Koperski. Poseł zauważa, że gdyby frekwencja referendum przekroczyła 30 procent, wtedy radni nie mieliby nic do powiedzenia i musieliby uznać dofinansowanie in vitro.
WIĘCEJ W PONIŻSZYM WIDEO:
Poseł Koperski pisze do Tuska
Aktualnie w bielskiej Radzie Miasta działają trzy kluby radnych: Prawa i Sprawiedliwości, Klub Radnych Jarosława Klimaszewskiego oraz Niezależni.BB. Przypomnijmy, że klub prezydenta Bielska-Białej to mały misz-masz: należą do niego radni wybrani z list PiS i KO. Samorządowcy z "pisowskiej frakcji" zagłosowali przeciwko, a "działacze" z drugiej części klubu zagłosowali za in vitro. Sam Klimaszewski to jeden z najważniejszych działaczy Platformy Obywatelskiej w województwie śląskim - jest wiceprzewodniczącym struktur wojewódzkich partii.
Dlatego poseł Lewicy, Przemysław Koperski postanowił napisać do przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, Donalda Tuska. In vitro to jeden z najważniejszych punktów programu Koalicji Obywatelskiej, a parlamentarzyści tej grupy przez kilka tygodni zbierali podpisy pod obywatelskiej projektem ustawy krajowego dofinansowania tego zabiegu.
- Pytam Donalda Tuska, czy te osoby, które są dzisiaj w klubie wiceszefa PO w woj. śląskim Jarosława Klimaszewskiego znajdą się na listach do parlamentu, do samorządu. Mam nadzieję, że Tusk dotrzyma słowa i te osoby nie znajdą się na listach - powiedział Koperski na konferencji prasowej.
Poseł zaapelował również do prezydenta Bielska-Białej, aby złożył do Rady Miasta swój projekt uchwały o dofinansowaniu in vitro.
Odpowiedź prezydenta Bielska-Białej
Jarosław Klimaszewski odpowiedział na list posła Koperskiego. Podziękował politykowi Lewicy za zainteresowanie sprawami miasta i potwierdził, że złożył deklarację mieszkańcom w sprawie uszanowania wyników referendum. Jednak w sprawie in vitro nie może nic więcej zrobić.
- Problem polega jednak na tym, że w tym momencie - nie ze swojej winy - nie jestem w stanie z tego zobowiązania się wywiązać i bardzo nad tym ubolewam - czytamy w piśmie prezydenta Bielska-Białej.
Dlaczego Klimaszewski nie może teraz złożyć swojego projektu uchwały ws. in vitro? Prezydent miasta wskazuje na zbyt małe poparcie dla tej idei w Radzie Miasta.
- Niestety, poparcie dla tego projektu radnych związanych z Platformą Obywatelską, którzy jednogłośnie opowiedzieli się za jego przyjęciem, okazało się niewystarczające (...) W ziązku z tym dopóki nie będę miał pewności, że mój wniosek uzyska poparcie większości radnych jego przekładanie Radzie Miejskiej jest bezzasadne - odpowiada prezydent Bielska-Białej.
Radni nie zgadzają się na dofinansowanie in vitro
16 kwietnia w Bielsku-Białej odbyło się referendum, w którym mieszkańcy miasta mieli wyrazić swoją opinię na temat budowy spalarni śmieci, ograniczenia ruchu pojazdów w centrum miasta oraz dofinansowania przez miasto zabiegów in vitro. Referendum nie było wiążące - wzięło udział w nim 28,44 proc. bielszczan.
Na pytanie dot. in vitro większość głosów było na "tak". Przewaga nad głosami sprzeciwu wynosiła prawie 10 tys. głosów. Dlatego prezydent Bielska-Białej wraz z częścią radnych dali do zrozumienia, że władze miasta zajmą się tym tematem, pomimo braku potrzebnej frekwencji w referendum.
W tej sprawie powstał obywatelski projekt uchwały, który błyskawicznie uzyskał potrzebną liczbę podpisów mieszkańców. Pomimo negatywnych opinii komisji, uchwała trafiła pod głosowanie na sesji Rady Miasta, które odbyło się 18 maja. Większość radnych zagłosowała przeciwko dofinansowaniu zabiegów in vitro. 14 przeciw, 2 wstrzymało się od głosów, 8 za.
Przeciwko zagłosował klub radnych PiS - Barbara Waluś, Konrad Łoś, Edward Kołek, Marcin Litwin, Janusz Buzek, Andrzej Gacek i Piotr Ryszka - oraz 7 radnych z klubu Jarosława Klimaszewskiego: Katarzyna Balicka, Maksymilian Pryga, Karol Markowski, Roman Matyja, Bronisław Szafarczyk, Piotr Kochowski oraz Szczepan Wojtasik.
Za uchwałą natomiast zagłosowało 8 radnych - Dorota Piegzik-Izydorczyk, Renata Gruszka, Urszula Szabla, Krzysztof Jazowy, Rafał Ryplewicz, Dariusz Michasiów i Adam Wykręt z klubu Jarosława Klimaszewskiego oraz radny Tomasz Wawak z Niezależnych.BB.
Od głosu w tej sprawie wstrzymali się Jerzy Bauer i Janusz Okrzesik z klubu Niezależnych.BB.