Kuriozalna sytuacja w Świętochłowicach. Sanepid pozwolił na otwarcie przedszkola, mimo informacji, że jedno z dzieci może mieć koronawirusa. Dziś przedszkole jest już zamknięte. A kilkadziesiąt osób trafi na kwarantannę!
W dniu dzisiejszym dowiedziałam się, że jedna z rodzin z naszego przedszkola przebywa na kwarantannie z PODEJRZENIEM o COVID-19 - poinformowała na oficjalnej stronie facebookowej Przedszkola Miejskiego nr 1 w Świętochłowicach, dyrektor Izabela Wiśniewska.
Mimo informacji, jaką kierująca placówką przekazała do Sanepidu, ten nie wydał decyzji o zamknięciu przedszkola w dniu, w którym rozpoczynał się rok szkolny.
Informując o tym Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną o zaistniałej sytuacji, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo naszych przedszkolaków, otrzymałam informację, że nasza placówka mimo tego, może zostać otwarta w dniu jutrzejszym - czytamy w komunikacie.
Cała sytuacja ma związek z piątkową obecnością w przedszkolu dziecka, którego rodzina z podejrzeniem koronawirusa dzień później została skierowana na kwarantannę. Podczas dyżuru w placówce byli także obecni pracownicy oraz inne dzieci. - Dzisiaj już wiemy, że koronawirus został u rodziny potwierdzony, a decyzja o zamknięciu placówki zapadła - informuje dyrektorka przedszkola.
W najbliższych dniach badania na obecność koronawirusa przejść będą musiały wszystkie dzieci i ich rodziny, które były obecne podczas piątkowego dyżuru w przedszkolu. Podobny los czeka także pracowników przedszkola, co prowadzi - w przypadku pozytywnych wyników - do paraliżu w funkcjonowaniu placówki.
Świętochłowickie przedszkole jest pierwszym i zapewne nie ostatnim, które musi mierzyć się z sytuacją koronawirusa wśród swoich podopiecznych.