Wzorowa postawa kierowcy z Sosnowca. Zatrzymał autobus i zablokował drzwi, kiedy zobaczył jak 20-latek zaatakował innego mężczyznę.
Do zdarzenia doszło w ubiegłą środę po godzinie 10. Na przystanku Porąbka Wiejska do autobusu linii M4 wszedł 20-latek w bluzie dresowej. Przeszedł prawie cały autobus i usiadł przy drzwiach. Po jego lewej stronie siedział 60-letni mężczyzna. Nagle 20-latek wstał i kopnął z całej siły starszego od siebie mężczyznę.
Wszystko zauważył kierowca autobusu, zarządzanego przez PKM Sosnowiec. Zatrzymał pojazd, zablokował drzwi i wezwał policję. Funkcjonariusze pojawili się w kilka chwil i zatrzymali młodego napastnika.
Córka poszkodowanego napisała do mnie: "Gdyby nie kierowca, nie wiem jak mogłoby się to skończyć. Wielkie podziękowania - poinformował prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński.
W czwartek, 20 stycznia, prezydent Sosnowca osobiście podziękował kierowcy, który chce pozostać anonimowy. - Jako prezydent Sosnowca, jestem wdzięczny, że kierowca nie pozostał bierny na krzywdę drugiego człowieka. Pracownik PKM otrzymał nagrodę. Wzruszenie, wdzięczność i podziękowania rodziny poszkodowanego to coś, z czego na pewno jest dumny - napisał Chęciński.
Dyskusja nad bezpieczeństwem w autobusach miejskich trwa wiele lat, ale nasiliła się po tragicznym zdarzeniu, do którego doszło 31 lipca 2021 roku na ul. Mickiewicza w Katowicach. Przed godziną 6:00 na wysokości przystanku autobusowego doszło do bójki, w której udział wzięło kilka osób. Do grupy dojechał autobus miejski kierowany przez 31-letniego Łukasza T. Nagle pojazd ruszył. To co wydarzyło się tego dnia w stolicy województwa śląskiego wstrząsnęło całym krajem.
Pod kołami autobusu znalazła się 19-letnia Barbara ze Świętochłowic. Kierowca, jak później zeznał, nie wiedział, że matka dwóch dzieci została potrącona. Ciężki pojazd przejechał ponad 100 metrów, gdy kobieta znajdowała się pod podwoziem. 19-latka zginęła na miejscu. Nie brała udziału w bójce, tylko próbowała uspokoić tłum. Kierowca tłumaczył się tym, że ktoś z tłumu chciał wejść siłą do autobusu i obawiał się o własne życie.