Gazeta.pl dotarła do akt sprawy przeciwko kierowniczce sieci handlowej IKEA, która zwolniła pracownika po tym, jak odmówił wspierania społeczności LGBT+ i zamieścił na firmowym forum cytat z Biblii o karaniu homoseksualistów śmiercią.
W maju 2019 roku IKEA ogłosiła "dzień solidarności z osobami LGBT". Jeden z pracowników wziął tego dnia urlop na żądanie. Następnego dnia w firmowym intranecie ukazał się artykuł "Włączanie LGBT+ jest obowiązkiem każdego z nas", mężczyzna zareagował komentarzem pod tekstem, na który składały się dwa cytaty z Biblii.
Pracownik IKEA napisał, że "akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia"- cytuje portal Gazeta.pl. Mężczyzna miał również zamieścić fragmenty Pisma Świętego, głoszące :
"Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich" oraz "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich".
Mężczyzna dostał wypowiedzenie. Przesłuchany w prokuraturze stwierdził, że jego intencją nie było nawoływanie do rozlewu krwi. Cytaty zamieszczone na forum traktował jako "formę ostrzeżenia od Boga, jakie mogą być konsekwencje naszych czynów". Dodał, że solidarność z osobami LGBT+ "kłóci się z jego poglądem".
Poczułem się szykanowany za umieszczenie swojej opinii, za wyrażenie tego, w co wierzę
cytuje Gazeta.pl.
Kierowniczka ds. zarządzania zasobami ludzkimi w IKEA, która zwolniła pracownika, usłyszała zarzuty za występek polegający na ograniczaniu praw pracowniczych ze względu na wyznanie. W lipcu br. do sądu w Krakowie trafił akt oskarżenia przeciwko kobiecie.
Portal Gazeta.pl dotarł do ks. prof. dr. hab. Henryka Witczyka z Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członka Papieskiej Komisji Biblijnej, którego Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga powołała na biegłego w tej sprawie.
Cytowany przez Gazeta.pl ks. Witczyk stwierdzić miał m.in., że
"grzech homoseksualizmu wyłącza chrześcijanina z Królestwa Bożego". Z opinii księdza wynika, że "kościół nakłada na swoich wiernych obowiązek głoszenia Słowa Bożego i obrony nauczania Kościoła", a
"nakładanie na chrześcijanina obowiązku uznawania homoseksualizmu i transseksualizmu za postawę zgodną z prawdą o człowieku stworzonym według jego wiary w Boga i powołanym do życia płciowego w relacji mężczyzna - kobieta, jest +złym wpływem+ na niego, który poprzez negację tej prawdy prowadzi do demoralizacji" – napisał ks. Witczyk.
"Dzień solidarności z osobami LGBT+" zaproponowany przez IKEA duchowny uznał za "propagowanie homoseksualizmu", które jest "w istocie swej przymusem wywieranym na nim (zwolnionym pracowniku – PAP) jako osobie, jest +łamaniem jego +sumienia+, ukształtowanego także w oparciu o prawdy jego wiary. Co więcej, jest klasycznym przykładem dyskryminacji chrześcijanina w zakładzie pracy, bo to chrześcijanin ma uznawać ideologię innych osób, podczas gdy jego prawda wiary nie jest uznawana przez nich, jest za nią karany, a nawet prawda ta jest wypaczana i świadomie przekręcana jako rzekomy przejaw mowy nienawiści i wzywanie do rozlewu krwi" – napisał ekspert w dokumencie cytowanym przez Gazeta.pl.
Ks. Henryk Witczyk podkreślił, że "zwolnienie z pracy jest bardzo poważnym aktem prześladowania, łamiącym nawet tak podstawowe prawo jak konstytucyjne prawo obywatela do pracy. Jest także aktem łamiącym wolność sumienia i wyznania".
W czerwcu 2019 roku IKEA wydała w tej sprawie oświadczenie. Firma stwierdziła, że mężczyzna został zwolniony nie ze względu na odmienność poglądów, ale sposób ich prezentowania. "Podobne działania podjęlibyśmy w przypadku naruszenia godności każdej innej grupy (np. katolików)" - podkreślono w oświadczeniu.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga kierując do sądu akt oskarżenia w tej sprawie, informowała, że oskarżyciel miał na względzie przepisy Konstytucji RP, która zapewnia każdemu obywatelowi wolność sumienia, religii oraz wyrażania poglądów.
Pracodawca, w tym koncern międzynarodowy, jest obowiązany do poszanowania prywatności pracowników, w tym unikania w stosunku do nich działań ideologicznych spoza sfery pracowniczej, a ponadto do poszanowania wolności wyrażania poglądów, sumienia i religii oraz niedyskryminowania pracowników z powodu ich światopoglądu
podkreślał rzecznik prokuratury w lipcu br.
Za występek z art. 194 kodeksu karnego, dotyczący ograniczania praw z uwagi na przynależność wyznaniową, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. (PAP)
Foto: PAP