Czy jak połkniemy małą ość z ryby, to powinniśmy się martwić? Jak długo przechowywać potrawy świąteczne, a jak poprawić trawienie makowca? Wigilijne potrawy kuszą różnorodnością, ale często rodzą też pytania o ich wpływie na nasze zdrowie. Sabina Zajchowska – dietetyk z Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego zdradziła, co kryje się pod uwielbianymi przez wszystkich potrawami wigilijnymi. W odpowiedzi na 5 pytań wskazała, na co zwrócić szczególną uwagę zasiadając do świątecznego stołu.
Czy jeśli połkniemy małą ość, to powinniśmy się martwić?
Przy małej ości, jeżeli zostanie ona połknięta i trafi do żołądka, najprawdopodobniej nic nam się nie stanie, gdyż ość naturalnie powinna się rozpuścić ze względu na to, że w naszym żołądku znajdują się kwasy solne. Inaczej jeżeli połknięta przez nas ość utknie w gardle lub wbije się w przełyk. Jeżeli nie jesteśmy w stanie jej odkrztusić lub np. skórką z chleba przepchnąć mechanicznie w kierunku żołądka, to bezzwłocznie musimy zgłosić się do lekarza.
Karp jest najpopularniejszą rybą na wigilijnym stole, ale czy najzdrowszą?
Ryby, w tym wspomniany karp, są bardzo zdrowe, gdyż zawierają kwasy omega-3 i są świetnym źródłem białka. Karp jest rybą chudą i niskokaloryczną. Zalecany jest w prewencji chorób naczyniowo-miażdżycowych, przy cukrzycy, nadciśnieniu, ale również przy chorobach neurologicznych, neuropsychicznych, zapalnych, czy chorobach oczu. Warto jednak zwrócić uwagę na sposób przyrządzenia tej ryby. W przypadku karpia smażonego inaczej będzie się przedstawiała jego wartość odżywcza i kaloryczność niż w przypadku karpia duszonego czy gotowanego do galarety.
Jak poprawić trawienie makowca lub innych ciast?
Mak sam w sobie jest ciężkostrawny, ale zawiera wiele składników odżywczych i zalecany jest dla osób, które mają problemy np. z zaparciami. Aby wspomóc trawienie maku, możemy dodać do innych potraw np. do mięsa takie przyprawy jak pieprz, estragon, bazylię, oregano czy imbir. Należy pamiętać również, żeby nie popijać ciężkostrawnych pokarmów zimnymi napojami. Lepiej wykorzystać do tego gorącą lub ciepłą herbatę czarną, lub ziołową, ewentualnie lemoniadę z cytryną. Pamiętajmy, że większość potraw świątecznych, nie tylko makowiec, nie są uznawane za lekkostrawne ze względu na ich sposób obróbki termicznej lub skład.
Jak długo można przechowywać potrawy świąteczne?
Potrawy świąteczne, tak jak i pozostałe dania przechowujemy na tych samych zasadach, czyli maksymalnie od 3 do 4 dni. Wszystko zależy jednak od tego, jaka jest to potrawa. Na przykład, jeżeli mamy przygotowane składniki na sałatkę jarzynową, czyli ugotowane i pokrojone warzywa i one są jeszcze bez majonezu – to możemy je spokojnie przechowywać w lodówce do 3 dni. Jeżeli do tych samych warzyw dodamy już majonez, czyli tłuszcz, to w tym momencie skraca nam się ten okres przechowywania. Dzieje się tak, ze względu na to, że tłuszcz przyspiesza proces psucia i powoduje zmiany w pokarmie – w jej smaku, zapachu czy wyglądzie. Dlatego wszystkie pokarmy wkładajmy do lodówki w ciągu godziny maksymalnie dwóch, zaraz jak tylko się ochłodzą. Nie należy wkładać niczego ciepłego do lodówki, gdyż zaburza się wtedy cały układ temperaturowy, a on powinien być stały i wynosić około 4-5 stopni. Ponadto przechowujmy posiłki w szklanych, szczelnych naczyniach, które zmniejszają dopływ powietrza, który może przyspieszyć proces psucia pokarmów.
Które z ciast są „najzdrowsze"? Makowiec, sernik, orzechowiec, piernik czy makówki?
Trudno mówić o zdrowotności tych ciast, natomiast na pewno każde z nich jest przepyszne i zawiera wiele przydatnych składników odżywczych. Żeby poprawić jakość odżywczą wypieków, a jednocześnie zmniejszyć ich kaloryczność, można np. zamiast zwykłej mąki użyć razowej, a cukier zastąpić ksylitolem. Piernik zawiera dużo przypraw korzennych, które działają przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i rozgrzewająco, a więc wspomagają układ trawienia. Sernik jest źródłem białka, natomiast jest dosyć tłustym ciastem. W związku z tym, żeby taki nie był, możemy użyć chudego twarogu zamiast np. półtłustego czy tłustego. Makowiec jest najbardziej kaloryczny z wymienionych wyżej wypieków, bo 100 g maku to aż 480 kcal. A trzeba pamiętać, że zazwyczaj dodajemy do niego lub do makówek jeszcze miód, bakalie czy owoce suszone, które dodatkowo podnoszą nam tę kaloryczność. Dlatego podstawową zasadą jest to, żeby znać umiar i nie przejadać się i to, co najważniejsze, to zawsze po posiłkach postarać się wyjść na spacer, bo wtedy zmienia się nasza przemiana materii.
Jak widać świąteczne ucztowanie to nie tylko okazja do delektowania się pysznymi potrawami, ale także moment, by zadbać o zdrowie i dobre samopoczucie. Warto pamiętać o umiarze, świadomym doborze składników i zdrowych nawykach, takich jak aktywność fizyczna po posiłkach. Boże Narodzenie to czas, który łączy przyjemność smaku z troską o bliskich – zarówno w kuchni, jak i przy wspólnym stole.