Ponad pół miliona Ślązaków. To poważne poparcie polityczne

Jezykslaski
Kastelik

Szymon Kastelik

12 kwietnia 2023

Już wiemy, że kandydaci do parlamentu z Górnego Śląska nie będą mogli ominąć tematu języka śląskiego. Istnieje wielka szansa na to, aby jeszcze w tym roku lub na początku 2024 roku śląska godka została doceniona przez władze centralne naszego kraju. 

Blisko 600 tysięcy Ślązaków w Polsce - tak wynika z wstępnych wyników Narodowego Spisu Powszechnego. Około 78 procent z liczby zadeklarowanej narodowości śląskiej, to osoby, które używają śląskiej godki (jeżeli przyjmiemy, że wszyscy zadeklarowali również narodowość śląską). Te liczby powinny zrobić wrażenie na każdej partii politycznej, która już za kilka miesięcy realnie myśli o rządzeniu Polską.

Oczywiście nie wiemy nadal ilu "zadeklarowanych Ślązaków" to osoby pełnoletnie, które będą mogły głosować w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Można jednak uznać, że to większość, zwłaszcza że opieramy się na danych z 2021 roku. Można też przyjąć tezę, że część "nieletnich Ślązaków" z 2021 roku, na jesień 2023 roku będzie miała ukończone 18 lat i pójdzie do wyborów.

Oczywiście, nie wszyscy zadeklarowani Ślązacy stawiają na pierwszym miejscu m.in. ideę uznania śląskiej godki jako języka regionalnego. Ale może być to jeden z powodów zdobycia uznania wśród osób, dla których faktycznie tradycja, kultura i historia Górnego Śląska jest istotna.

Język śląski jako polityczna obietnica?

W Sejmie "leży w szufladzie" projekt ustawy o języku regionalnym dla Ślązaków. Zjednoczona Prawica z racji swoich przekonań ideologicznych nie chce ruszyć tego projektu. To już kolejny raz, kiedy władcza centralna nie widzi potrzeby zajmowania się językiem śląskim.

Donald Tusk podczas swojej wizyty w województwie śląskim kilkukrotnie przekonywał, że kwestia śląskiej godki jest ważna i po przejęciu władzy m.in. przez PO, nowy rząd zajmie się tym tematem. Czy możemy mu wierzyć? Pamiętajmy, że również za czasów jego rządów politycy Platformy Obywatelskiej nie zrobili niczego w tej sprawie, chociaż o język śląski walczył członek tej partii, Marek Plura.

Dzisiaj okoliczności są na pewno bardziej sprzyjające. Nowe pokolenie śląskich polityków (Łukasz Kohut, Monika Rosa, czy Maciej Kopiec) popiera język śląski ponad podziałami partyjnymi.

Wynik spisu powszechnego to na pewno dobry powód, żeby stworzyć polityczną presję. Z pewnością język śląski będzie jednym z ważniejszych tematów trwającej już kampanii wyborczej. Bo jak często powtarzają politycy: kto wygrywa na Śląsku, to wygrywa w całej Polsce. 

PS. Prawdziwej liczby Ślązaków ze spisu raczej nie poznamy. Pamiętajmy o blisko pół milionie nieustalonej narodowości. Ślązacy musieli wpisywać swoja przynależność "ręcznie", co mogło wywołać niemałe problemy systemowi/algorytmowi zliczającemu wyniki. Ale jakby nie liczyli, to i tak wychodzi na to, że Ślązacy to największa mniejszość narodowa w Polsce, której władza centralna nie szanuje. 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

20 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.3µg/m3 PM2.5: 5.7µg/m3