Po 19 latach przerwy pierwszego gola i pierwsze zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie notuje GKS Katowice, choć okoliczności, w których zostały zdobyte, mogą napawać trenera Góraka obawami co do bieżącego sezonu. Nie mniej zagwozdek może mieć trener Urban po meczu z Puszczą czy Janusz Niedźwiedź po remisie ze Zniczem.
Puszcza Niepołomice – Górnik Zabrze 2:2
Drugą kolejkę z rzędu Zabrzanie spędzili na wyjeździe. Tym razem jednak udali się do o wiele bliższego Krakowa, gdzie na stadionie Cracovii czekał na nich zespół Puszczy Niepołomice.
Podopieczni Jana Urbana od samego początku chcieli uzasadnić, dlaczego poprzedni sezon zakończyli znacznie wyżej niż rywale, choć Puszcza nie miała absolutnie żadnych kompleksów wobec 14.-krotnego Mistrza Polski. Zabrzanie prowadzenie zdobyli w 11 minucie po golu Manu Sancheza, który główką skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Luki Zahovica.
Górnik prezentował się lepiej na tle rywali, ale to rywale na początku drugiej połowy wypracowali pierwszy remis. Gola po asyście Jin-Hyun Lee zdobył debiutujący w Puszczy Michail Kosidis.
Górnicy natychmiast zabrali się za odrabianie strat i już 4 minuty później ponownie byli na prowadzeniu. Damian Rasak uderzył zza pola karnego, a piłka po rykoszecie znalazła się w siatce. Prowadzenie Zabrzan nie trwało jednak długo i wynik spotkania po wyrzucie z autu ustalił w 60 minucie Jakub Serafin.
Górnik wraca do domu z pierwszymi ligowymi punktami, a już za tydzień będzie miał okazję na zdobycie pierwszej „trójki” przed własną publiką.
Kotwice Kołobrzeg - GKS Tychy 0:0
Już na samym początku rozgrywek Tyszanie udali się na najdalszy ligowy wyjazd, trafiając na boisko beniaminka z Kołobrzegu. Jak co sezon aspirujący do awansu na najwyższy poziom rozgrywkowy piłkarze Dariusza Banasika jechali po trzy punkty, ale podobnie jak tydzień temu nie wyszło, jak powinno.
Mimo iż skuteczna obrona doprowadziła do tego, że przez 90 minut gry Kotwica nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę gości, to bardziej martwi fakt ogromnej nieskuteczności GKS-u. Tyszanie wykreowali w trakcie gry 15 sytuacji i oddali trzy celne strzały, a mimo to mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Sztab Tyszan czeka z pewnością pracowity tydzień.
Stal Mielec – GKS Katowice 0:1
Po zeszłotygodniowym meczu z Radomiakiem Gieksa wychodziła na boisko jako zespół chcący uzasadnić swoją obecność w Ekstraklasie, szczególnie że druga połowa domowego meczu była lepsza niż debiutanckie 45 minut.
Mecz od początku należał jednak do gospodarzy, ale skuteczna taktyka obrony i wyłączenie z gry Ilji Szkurina pozwalało na utrzymywanie bezbramkowego status quo. Z perspektywy widza mogło się wydawać, że mecz zakończy się albo bezbramkowym remisem, albo przypadkowo strzelonym golem dla jednej z drużyn.
I faktycznie tak było! W przerwie na uzupełnienie płynów sędzia Łukasz Kuźma został zaproszony przed monitor VAR-u, gdzie wyraźnie było widać, że piłka zagrana chwilę wcześniej przez Wasilewskiego odbiła się w polu karnym od ręki Getingera. Wyrok mógł być tylko jeden – 11 metr. Karę skutecznie wyegzekwował Arkadiusz Jędrych, zdobywając debiutanckie trafienie Gieksy w Ekstraklasie.
Wynik do końca spotkania nie uległ już zmianie.
Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 2:0
Wrocławski wicemistrz Polski nie potrafi się odnaleźć w bieżącym sezonie, co było widać w trakcie spotkania na boisku przy ulicy Okrzei 20. Widać, że gra na dwóch frontach – krajowym i europejskim, nie służy zawodnikom Jacka Magiery.
Gliwiczanie zdecydowanie lepiej weszli w mecz, a ciągła presja wywierana na piłkarzy WKS-u szybko przełożyła się na wynik. Michael Ameyaw mimo trudnej pozycji znalazł przestrzeń dla piłki i wyprowadził Piasta na prowadzenie w 8 minucie. Wiadomo jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Przed przerwą w doliczonym czasie gry Ameyaw rozpoczął kolejną akcję bramkową, podając do Piaseckiego, który uderzył w bramkarza. Na szczęście dla gospodarzy odbita piłka znalazła Arkadiusza Pyrkę, a ten bezbłędnie skierował ją do siatki.
Druga połowa spotkania to już walka wynik zawodników Jacka Magiery, ale piłkę albo skutecznie zatrzymywał bramkarz Piasta, albo nieskutecznie uderzali zawodnicy Śląska. Gliwiczanie do ostatniego gwizdka kontrolowali przebieg gry, zatrzymując 3 punkty w Gliwicach.
Ruch Chorzów – Znicz Pruszków 0:0
Po otwierającym kampanię 2024/2025 meczu z Odrą Opole widać jak na dłoni, że Ruch ma ogromny problem ze skutecznością, nad czym zapewne nie raz, nie dwa głowi się trener Janusz Niedźwiedź. Ku niezadowoleniu kibiców Niebieskich nie inaczej było w niedzielę.
Ruch Chorzów kolejny sezon rozgrywa na legendarnym Stadionie Śląskim i mimo obaw nadal jest w stanie zapełnić go liczną grupą kibiców w niebieskich barwach, którzy w liczbie ponad 13-tys przyszli oglądać mecz swojej drużyny.
Spotkanie lepiej rozpoczął Znicz, ale to Niebieskim sprzyjało szczęście i umiejętności broniącego bramki Jakuba Szymańskiego. Po gorącym początku to Ruch częściej był przy piłce, spędzając większość czasu na połowie rywala, ale z tego posiadania nie wynikało nic konkretnego. Sporym utrudnieniem był też fakt, że bramkarz Znicza – Piotr Misztal, również rozgrywał fantastyczne zawody, broniąc najtrudniejsze zagrania.
Ruchowi nie pomogły nawet trzy zmiany dokonane w przerwie spotkania i mecz zakończył się ostatecznie bezbramkowym remisem.
Rekord Bielsko-Biała - Zagłębie Sosnowiec 1:2
Po domowym zwycięstwie nad Olimpią Grudziądz Zagłębiacy jechali do Bielska-Białej po kolejne cenne punkty w walce o powrót do 1 Ligii.
Nerwowy początek spotkania i spora ilość fizycznej gry o przewagę przełożyły się na cztery żółte kartki dla Zagłebia, ale jednocześnie skutecznie grający beniaminek musiał uznać wyższość gości, którzy już pierwszym celnym strzałem wyszli na prowadzenie. Bartosz Boruń rozpoczął akcję prawą stroną boiska, zagrywając piłkę do idącego środkiem Bartosza Zawojskiego, który przekazał futbolówkę otwierającemu wynik spotkania Kamilowi Bilińskiemu.
Druga połowa była nadal wyrównaną walką obu drużyn. Akcje podejmowane przez Rekord ostatecznie przełożyły się na gola i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niepilnowany Kacper Kasprzak trafił do bramki, wyrównując wynik rywalizacji.
Dla żadnej z drużyn remis nie był satysfakcjonującym wynikiem i to Zagłębie ostatecznie wyrwało rywalom 3 punkty. W 88 minucie Biliński uderzył na bramkę, a piłka po odbiciu od zawodnika gospodarzy trafiła pod nogi Agbora, który ustalił wynik na 2:1 dla Zagłębia.
Polonia Bytom – Olimpia Grudziądz 2:0
Po zaskakującej porażce z beniaminkiem piłkarze Łukasza Tomczyka musieli udowodnić, że wyjazdowy mecz był tylko wypadkiem przy pracy, a wzmocnienia dokonane w trakcie okienka transferowego pozwalają Niebiesko-Czerwonym na ponowną walkę o awans.
Przybyli tłumnie na Piłkarską 8 niebiesko-czerwoni kibice oglądali od początku wyrównane spotkanie, w którym wiadomo było, że o wyniku zadecydują wyłącznie błędy jednej z drużyn. Tak też było przy pierwszej bramce. Piłkę źle rozegrał Kacper Górski, a ta znalazła się pod nogami Daniela Ściślaka, który strzałem z daleka pokonał bramkarza Olimpii, otwierając wynik spotkania.
Olimpia natychmiast ruszyła do odrabiania strat, ale kontrolujący grę bytomianie nie pozwalali ofensywie gości na rozwinięcie skrzydeł. Wynik spotkania pod koniec drugiej połowy ustalił ponownie Daniel Ściślak, który ponownie uderzył z dystansu. Pechowo dla gości piłka odbiła się jeszcze od Kostkowskiego i zmylony bramkarz mógł już tylko wyciągać futbolówkę z siatki.
Podczas drugiej połowy Olimpia starała się odrobić straty, ale to Polonia kontrolowała przebieg meczu i m.in. po akcjach Patryka Stefańskiego miała szansę na powiększenie przewagi. 3 punkty pozostały w Bytomiu.
