W sobotę 2 października policja wkroczyła do mieszkania zielonogórskiego dziennikarza "Gazety Wyborczej". Przyczyną miało być wysyłanie gróźb karalnych do jednego z polskich posłów z numeru IP mieszkania dziennikarza.
Dziennikarz wydał w tej sprawie oświadczenie.
Musiałbym być osobą nie tylko pozbawioną kręgosłupa moralnego, ale też skończonym idiotą, by z domowego adresu IP, wysyłać groźby karalne do kogokolwiek, a już zwłaszcza osób publicznych
- pisze Piotr Bakselerowicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej" w Zielonej Górze.
Dziennikarz na łamach "Wyborczej" poinformował, że groźby miał otrzymywać poseł PiS z Zielonej Góry Jerzy Materna.
Policjanci zabezpieczyli modem/router operatora internetu, a także mój prywatny komputer PC i prywatnego smartfona. Wydałem te rzeczy od razu, ponieważ nie mam nic do ukrycia. Dopiero w momencie, gdy funkcjonariusze chcieli zabrać służbowego laptopa, zadzwoniłem do mojego przełożonego po instrukcje, ponieważ laptop nie jest moją własnością, a spółki Agora, wydawcy „Gazety Wyborczej", dla której pracuję jako dziennikarz
- czytamy na łamach Gazety Wyborczej.