Okazuje się, że od pewnego czasu policja puka do drzwi lekarzy w Polsce. Wręcza im nakazy natychmiastowego stawienia się w szpitalach zakaźnych.
Dr Bartosz Fiałek potwierdza, że od kilkunastu dni do drzwi lekarzy w województwie kujawsko-pomorskim pukają policjanci, by wręczyć im skierowanie do pracy w szpitalu zakaźnym, w którym leżą pacjenci zakażeni koronawirusem. Wezwanie jest trybie natychmiastowym.
– W świetle prawa nie można się nie zgodzić, pod karą grzywny. Trzeba stawić się w jednoimiennym szpitalu zakaźnym, i to nawet jeśli nie spełnia się ustawowych kryteriów i znajduje w grupie lekarzy, których specustawa z 8 marca br. o zwalczaniu koronawirusa wyłącza – przyznał dr Bartosz Fiałek.
Lekarze, którzy zignorują nakaz stawienia się w wyznaczonych placówkach medycznych, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. – Jeśli mamy dostać skierowanie, to nas znajdą. Mogą przyjść do miejsca pracy, a nawet naszych rodziców. Dyrekcja szpitala ma nasze adresy zameldowania i korespondencyjne. Żeby uniknąć wezwania, lekarze musieliby się ukrywać jak przestępcy.
Źródło: podyplomie.pl