Miniona doba przyniosła gwałtowne załamanie pogody na Śląsku. W wyniku niżu genueńskiego i intensywnych opadów deszczu strażacy z Państwowej Straży Pożarnej interweniowali aż 353 razy. Najpoważniejsza sytuacja miała miejsce w Bielsku-Białej i powiecie bielskim, gdzie odnotowano aż 205 zdarzeń – głównie lokalne podtopienia.
Województwo śląskie zmaga się z ciągłymi ulewami, które doprowadziły do licznych zalań dróg oraz wprowadzenia pogotowia przeciwpowodziowego w kolejnych gminach. W samej Bielsku-Białej i w gminach Czechowice-Dziedzice oraz Kozy ogłoszono alarmy przeciwpowodziowe. Z danych PSP wynika, że od niedzieli rano do poniedziałku o godzinie 6:00 rano służby otrzymały łącznie 353 zgłoszenia, z czego aż 246 wpłynęło między 8:00 a północą 27 lipca, a kolejne 107 – w ciągu zaledwie kolejnych sześciu nocnych godzin.
Najbardziej obciążone były jednostki:
-
KM PSP Bielsko-Biała – 205 interwencji,
-
KP PSP Cieszyn – 26 interwencji,
-
KM PSP Katowice – 18 interwencji.
Na chwilę obecną strażacy w regionie prowadzą 23 akcje. Choć nie było konieczności ewakuacji mieszkańców z domów, to aż 74 drogi zostały uszkodzone lub zalane. Nie odnotowano natomiast zniszczeń mostów ani obiektów użyteczności publicznej.
Szczególne środki ostrożności zastosowano wobec obozów harcerskich, znajdujących się w strefach zagrożenia trzeciego stopnia. Ewakuowano łącznie 23 obozy z powiatów: bielskiego (4), cieszyńskiego (Ustroń – 1), żywieckiego (1), częstochowskiego (4), zawierciańskiego (6) i lublinieckiego (2). Z zagrożonych terenów wycofano łącznie 1120 dzieci oraz 134 opiekunów.
Władze apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności oraz o śledzenie komunikatów pogodowych i ostrzeżeń służb. Sytuacja w regionie pozostaje dynamiczna.
fot. OSP Bielsko-Biała Hałcnów