Podpisy osób zmarłych na listach dwóch kandydatek na prezydenta Rudy Śląskiej?

IMG 20220713 122225
Kastelik

Szymon Kastelik

21 listopada, 2022

Marek Jarocki nie jest już zastępcą Przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej w Rudzie Śląskiej. To on zawiadomił gliwicką prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie dwóch list poparcia dla kandydatek na prezydenta Rudy Śląskiej. - Oświadczam więc, iż w dniu 19 sierpnia 2022 r. doszło w Rudzie Śląskiej do zarejestrowania kandydata który złożył sfałszowane listy poparcia, w których statystycznie ponad 1/3 podpisów nie spełnia kryterium ustawowych - komentuje Jarocki.

W piątek katowicka Gazeta Wyborcza poinformowała, że Marek Jarocki złożył zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez dwa komitety kandydatek na prezydenta Rudy Śląskiej. - Jarocki zawiadomił prokuraturę, że listy poparcia dwóch kandydatek prawdopodobnie zostały spreparowane. „W toku weryfikacji list poparcia KW Bożeny Modzelewskiej oraz KW Jolanty Milas ustalono, że na listach znajdują się osoby zmarłe 3 – 7 lat temu oraz wiele osób, które zmieniły adres zamieszkania w okresie ostatnich lat, a także podpisy osób które zmieniły w ostatnim czasie nazwisko" - informuje Gazeta Wyborcza.

Tego samego dnia wieczorem do sprawy odniósł się Jarocki, który poinformował, że odwołano go z funkcji Zastępcy Przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej w Rudzie Śląskiej. 

- W związku z objęciem funkcji uczestniczyłem w weryfikacji list poparcia praktycznie wszystkich komitetów wyborczych w Rudzie Śląskiej ( poza 1 komitetem z powodów oczywistych ). W toku tej weryfikacji 6 kolejnych komitetów przedstawiło listy do których nie można mieć było większych zastrzeżeń. Zarówno kandydaci niezależni jak i popierani przez PiS czy PO przedstawili listy na których poziom błędnych wpisów wynosił od 80 do 120 pozycji na ponad 3.000 podpisów w każdym zestawie. Najczęstsze błędy to osoby niepełnoletnie albo wpisane w sposób uniemożliwiający identyfikacje lub zamieszkałe poza Rudą Śląska. Na listach tych nie spotkałem nieaktualnych nazwisk, osób zmarłych albo wymeldowanych wiele lat temu - opisuje Jarocki.

Jego uwagę zwróciły trzy komitety, które złożyły podpisy 16 i 17 sierpnia. Jeden z nich nie miał wymaganej liczby podpisów, dlatego nie przystąpiono do ich weryfikacji. Natomiast na dwóch pozostałych listach odkryto liczne dane należące do osób zmarłych lub osób, które zmieniły swoje miejsce zamieszkania lub nazwisko wiele lat temu. 

- W dniu 16 i 17 sierpnia zgłosiły się do Komisji 3 komitety z których jeden nie miał wystarczającej listy podpisów. W tym przypadku odstąpiono od weryfikacji list poparcia. Pozostałe dwa komitety poddano standardowej weryfikacji w skutek czego ustalono na wstępie iż na listach obydwu tych komitetów znajdują się podpisy osób zmarłych ( i to przed kilku laty ) w ilości kilkudziesięciu takich przypadków ( rekord 3 osoby zmarłe na jednej stronie z 11 nazwiskami ) , wiele osób niepełnoletnich oraz podających nieistniejący adres zamieszkania. na listach pojawiało się mnóstwo osób z nazwiskami ( kobiet ) które uległy zmianie w ostatnich latach czy też dane personalne osób które zmieniły płeć i PESEL a jednak na listach występowały pod "starymi" danymi. Powszechnym było podawanie nieaktualnych danych adresowych ( osób które zmieniły miejsce zamieszkania w ostatnich latach). Na części list poparcia ujawniono iż stanowią one ksero, a podpisy zostały dopisane - często tym samym charakterem pisma lub celowo nieczytelnie - komentuje Marek Jarocki.

Jak informuje były zastępca przewodniczącego MKW, na jednej z list ujawniono 180 błędnych podpisów. - Listy drugiego z komitetów zostały zweryfikowane w połowie, albowiem na kompleksową kontrolę zabrakło czasu podczas ustawowych 2 dni. W przebadanych ok. 2000 podpisów stwierdzono blisko 700 wpisów wadliwych w tym wspomniane wcześniej kilkadziesiąt osób zmarłych, a nawet podpis osoby obsługującej technicznie komisje, która oświadczyła iż nie jest to jej podpis - dodaje Jarocki. 

Jeden z tych kandydatów ostatecznie miał zostać zarejestrowany, ponieważ złożył 4 tys. podpisów, a 700 zostało odrzuconych. 

Jarocki sprawę zgłosił do prokuratury. Jednak nie spotkało się to z aprobatą przewodniczącego komisji. - W konsekwencji odwołany zostałem z zarzutem iż "nie da się ze mną współpracować" - komentuje.

Wadliwe podpisy miały zostać złożone przez komitety reprezentujące Jolantę Milas i Bożenę Modzelewską z Konfederacji. 

- Szanowni Państwo. Oświadczam, że zawiadomienie do prokuratury o rzekome fałszowanie podpisów przez mój komitet wyborczy, o którym dziś rozpisują się media, jest prywatną inicjatywą pana Jarockiego, byłego już członka komisji. Miejska Komisja Wyborcza nie postawiła mi żadnych zarzutów, co oznacza że nie dopatrzono się łamania prawa. Szerszy komentarz w tej sprawie zamieszczę w późniejszym czasie - oświadczyła Modzelewska.

 

 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

0 o

katowice

Cóż... Bywało lepiej.

PM10: 19.7µg/m3 PM2.5: 17.8µg/m3