Budżety obywatelskie przeżywają prawdziwy boom. Podobnie jak place zabaw, które coraz częściej w miejskich budżetach się pojawiają. Potrzeb jest wiele. Ale pieniędzy już nie. Tymczasem budowa placów zabaw jest coraz droższa. Miasta musza więc weryfikować swoje przetargi.
Katowice, Ruda Śląska, Bytom, Gliwice, Sosnowiec czy Dąbrowa Górnicza – gdzie nie sięgnąć okiem wszędzie budowane są place zabaw w woj. śląskim. Na nich znajdziemy zjeżdżalnie, huśtawki, piaskownice, tablice do rysowania, ściany wspinaczkowe, sieci, tuby przenoszące dźwięki ale tez ławki, stoły i kosze na śmieci. Najlepiej takie, które uczą segregowania odpadów.
Przy okazji jednak śląskie i zagłębiowskie gminy muszą weryfikować budżety na ten cel. W Gliwicach nowy plac przy ul. Klasztornej stanie na trawiastej działce i będzie miał powierzchnię około 750 metrów kwadratowych. Koszt? Ponad 365 tysięcy złotych. Jeszcze rok, czy dwa lata temu, można by wydać na ten sam plac przynajmniej kilkanaście procent mniej.
Oczywiście wiele zależy od urządzeń, jakie się na placach pojawiają. Ale nawet skromny plac to wydatek rzędu 200 tysięcy. Nowoczesny obiekt w Sosnowcu przy Stawikach kosztował ponad 320 tysięcy. Tyle, że część urządzeń trafiło w to miejsce za darmo w ramach prezentu od firmy, która je produkuje. I która rozpoczęła swoją działalność w mieście.
Podstawą jest kwestia bezpieczeństwa. A to już kosztuje. Urządzenia ale także podłoże muszą być przyjazne dla dzieci, a przy okazji mają rozwijać umiejętności najmłodszych i być dla nich bezpieczne. Nowe place powinny być też przyjazne dla dzieci niepełnosprawnych. Wszystko kosztuje, ale taka inwestycja z pewnością się miastom opłaca.
Foto: UM Sosnowiec