Dużo ostatnio mówi się o sytuacji w polskiej edukacji. W ostatnich dniach zapadła decyzja o tym by uczniowie wrócili do tradycyjnych zajęć lekcyjnych od 1 września. Rząd rozpoczął także prace nad planowanymi podwyżkami wynagrodzeń, które mają wejść w życie również we wrześniu. Te mogą być jednymi z ostatnich w najbliższym czasie.
Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski skierował we wtorek do opiniowania i konsultacji publicznych projekt rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli, zakładający podwyżkę wynagrodzeń nauczycieli od 1 września tego roku.
Załącznikiem do projektu rozporządzenia jest tabela, w której podane są wysokości 12 stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Uwzględnione są wszystkie cztery stopnie awansu zawodowego nauczycieli, tj. stażysta, nauczyciel kontraktowy, nauczyciel mianowany i nauczyciel dyplomowany, oraz trzy poziomy wykształcenia.
Najliczniejsza grupa nauczycieli to osoby z tytułem zawodowym magistra i z przygotowaniem pedagogicznym. W tabeli podano, że w tej grupie wynagrodzenie nauczyciela stażysty od 1 września wynosić ma 2949 zł brutto (oznacza to wzrost o 167 zł brutto), nauczyciela kontraktowego – 3034 zł brutto (wzrost o 172 zł brutto), nauczyciela mianowanego – 3445 zł brutto (wzrost o 195 zł brutto) i nauczyciela dyplomowanego – 4046 zł brutto (wzrost o 229 zł brutto).
Dziś jednak okazuje się, że planowane na wrzesień podwyżki mogą być jednymi z ostatnich w najbliższym czasie. Wszystko przez brak pieniędzy w budżecie.
Sytuacja budżetu zupełnie zmieniła się w porównaniu z sytuacją sprzed epidemii. Może zabraknąć pieniędzy na kolejny wzrost wynagrodzeń - powiedział minister edukacji Dariusz Piontkowski, pytany o kwestię podwyżek dla nauczycieli w kolejnych latach.
Minister podkreślił że państwo w ostatnim czasie poniosło ogromne wydatki na to, aby utrzymać stabilną sytuację gospodarczą i nie doprowadzić do wzrostu bezrobocia, co pociągnęło za sobą ogromne dotacje, dofinansowania z budżetu dla przedsiębiorców, dla osób, które chciały utrzymać pracę. Taka sytuacja jest równoznaczna z tym, że na kolejny wzrost wynagrodzeń pieniędzy nie będzie.
Źródło: rp.pl