W szpitalu tymczasowym w Katowicach ostatnio dużo się dzieje, nie tylko z powodu pandemii koronawirusa. Ostatnio zaginął pacjent, który ostatecznie tylko pomylił łóżka, a teraz do środka budynku dostało się dwóch pijanych, przebranych w fartuchy mężczyzn.
Katowicki szpital tymczasowy mieści się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Ostatnio zrobiło się głośno, ponieważ zaginął jeden z pacjentów leczony na COVID-19. Policja wszczęła poszukiwania, a pacjent odnalazł się... w innym łóżku.
Jak podaje Wyborcza.pl, do szpitala chciało się dostać dwóch mężczyzn, którzy przebrali się w specjalne fartuchy fizelinowe. Obaj byli pod wpływem alkoholu. O zaistniałej sytuacji policję postanowił poinformować personel.
Nasi ludzie zatrzymali na miejscu ubranych w fartuchy fizelinowej dwóch mężczyzn w wieku 38 i 40 lat. Obaj byli pijani, starszy miał 1,6, a młodszy 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu
Poinformowała GW agnieszka żyłka, oficer prasowy kmp w katowicach.
GW dodaje, że jeden z mężczyzn, który chciał wejść nielegalnie do szpitala, jest ratownikiem górniczym i był wcześniej w tym miejscu wolontariuszem. Z informacji wynika, że chciał on oprowadzić kolegę po szpitalu tymczasowym i pokazać jak wygląda zwalczanie COVID-19.