W 35. kolejce PKO BP Ekstraklasy Piast Gliwice zmierzył się na własnym obiekcie z Jagiellonią Białystok. Gospodarze musieli wygrać, aby dać sobie prawie 100-procentową pewność na eliminacje do Ligi Europy.
Piast Gliwice od wczoraj już wie, że nie obroni tytułu Mistrza Polski. Ale w przypadku drużyny Waldemara Fornalika gra wciąż trwa. Piast walczy o miejsce na podium i w rezultacie o eliminacje do Ligi Europy. Dlatego w 35. kolejce PKO BP Ekstraklasy musiał zdobyć trzy punkty. Do Gliwic przyjechała Jagiellonia, która czysto matematycznie ma nadzieje jeszcze na czwarte miejsce w tabeli.
Spotkanie zaczęło się spokojnie, ale tylko do 4. minuty, gdy Hateley stanął przed szansą na otworzenie wyniku. Ale jego strzał z kilku minut zablokował wślizgiem jeden z obrońców Jagi. Ale kibice z Gliwic nie musieli długo czekać na gola. W 12. minucie bramkarz drużyny gości oraz jego obrońcy zagubili się w prostym rozegraniu piłki. Parzyszek zachował się jak na napastnika przystało i przechwycił piłkę w polu karnym rywala. Następnie pokonał Węglarza w pojedynku jeden na jeden. Dwie minuty później Parzyszek asystował przy golu Jorge Felixa, który pokonał głową bramkarza Jagiellonii i podwyższył prowadzenie Piasta na 2:0.
Gospodarze przez kolejne minuty mieli jeszcze kilka okazji na zdobycie gola. Defensywa Jagiellonii wydawała się być zagubiona. Cuda w bramce wyprawiał Węglarz i to dzięki niemu nie wpadły kolejne bramki. Dopiero od 25 minucie goście zaczęli dopiero organizować składne akcje ofensywne, ale nic z nich nie wychodziło. Przyjezdni najbliżej bramki byli w 34. minucie, ale strzał z kilku metrów świetnie wybronił Plach.
Pod koniec 1. połowy Sebastian Milewski zarobił w bezsensowny sposób drugą żółtą kartkę i w konsekwencji ujrzał czerwony kartonik. Osłabienie Piasta stało się nadzieją dla Jagiellonii na drugą część spotkania.
Piast wycofał się, aby szanować siły w graniu w 10. Co Jagiellonia chciała jak najszybciej wykorzystać i zaczęła atakować prawie całym zespołem. Ale defensywa Piasta radziła sobie z tymi próbami. Dopiero w 60 minucie Plach musiał wykazać się refleksem po strzale z dystansu. Bramkarz Piasta mógł pochwalić się również szczęściem, ponieważ chwilę później piłka po uderzeniu głową przez Romanczuka trafiła w słupek. Piast stawiał na kontrataki i takim typem ataków również kilkukrotnie zaskoczył przeciwnika.
W 71. minucie Camara, który wszedł na boisko po przerwie, strzelił mocno ze skraju pola karnego Piasta, ale bramkę swoim ciałem zasłonił jeden z piłkarzy Piasta, który uniemożliwił rywalowi zdobycie gola. W 80. minucie Imaz zdobył gola kontaktowe, ale arbitrzy pokazali, że Hiszpan był na pozycji spalonej.
Do końca wynik spotkania nie uległ zmianie. Piast Gliwice zwyciężył 2:0 i ma 60 punktów w tabeli. Do końca sezonu zostały 2 kolejki i raczej może być pewny miejsca na podium. Niewiadomą zostaje to, czy wygra z Lechem walkę o wicemistrzostwo.
fot. PAP