W niedzielę 5 lipca Piast Gliwice gościł u siebie Śląsk Wrocław w ramach 34 kolejki PKO BP Ekstraklasy w grupie mistrzowskiej. Stawką w tym spotkaniu nie były tylko 3 punkty. Chodziło również o przybliżenie się do europejskich pucharów oraz o symbol. Było to 400. spotkanie w Ekstraklasie Fornalika w roli trenera.
Po przegranych z Lechem Poznań oraz Lechią Gdańsk, mistrzowie Polski z Gliwic spadli na trzecią pozycję w tabeli. Przed dzisiejszym spotkaniem mieli tylko punkt przewagi nad czwartym Śląskiem Wrocław, który właśnie w niedzielę przyjechał na Górny Śląsk powalczyć o wyjazdowe zwycięstwo. Piast nie ma już większych szans na obronienie tytułu, dlatego walczy o europejskie puchary. A dzisiejsza porażka mogłaby utrudnić osiągnięcie tego celu.
Na szczęście w mecz lepiej weszli gospodarze. W 35. minucie Konczkowski wrzucił piłkę z prawej strony. Ta idealnie spadła na głowę wycofującego się Parzyszka. Mimo trudnej sytuacji i dystansu (okolice 11 metra), niezawodny napastnik Piasta pokonał bramkarza Śląska Wrocław. Było to ważne trafienie, bo do momentu zdobycia gola, to goście przeważali w tym spotkaniu. Chwilę później Śląsk mógł odrobić, ale fantastycznie w bramce popisał się Plach.
W 63. minucie Płachetka i Pich stworzyli dwie groźne sytuacje, ale wszystko zakończyła obrona Piasta. Natomiast Parzyszek w 66. minucie popisał się kiksem będąc około 5 metrów od bramki rywali. Jeszcze pod koniec meczu Milewski zdobył gola, który potem został anulowany przez arbitra.
Więcej goli w tym spotkaniu nie padło. Piast Gliwice zrównał się z punktami z Lechem Poznań i zajmuje 3. miejsce w tabeli. Powiększył swoją przewagę nad Śląskiem do czterech punktów.
fot. PAP