Polska Grupa Górnicza może upaść - grożą związkowcy. Według strony społecznej największa spółka węglowa nie ma już pieniędzy. Rząd ma jednak pomysł na reanimację.
W minioną środę do Katowic na kolejne rozmowy ze związkowcami miał przyjechać wicepremier Jacek Sasin. Jednak nie znalazł na to czasu. Przybył ponownie jego wiceminister Piotr Pyzik, który ponownie obiecywał związkowcom, że polski rząd rozmawia z Komisją Europejską na temat umowy społecznej, która została podpisana pół roku temu. Od tego czasu nic nie ruszyło, a wśród związkowców z Polskiej Grupy Górniczej pojawiają się obawy o najbliższą przyszłość. Według plotek w kasie PGG brakuje powoli pieniędzy. Nie pomaga też aktualna sytuacja na rynku węgla.
Coraz wyższe ceny "złotego węgla" wpływają na popyt. Niektórzy grożą, że dojdzie do tzw. energetycznego blackout'u, ponieważ kopalnie m.in. Polskiej Grupy Górniczej nie wyrabiają z dostarczaniem węgla do polskich elektrowni. Nie pomagają również remonty kolejowe.
W transporcie węgla przeszkadzają m.in. remonty na torach. Na przykład z powodu cyklicznego zamknięcia linii 179 od stacji Kosztowy do Lędzin z kopalń Piast-Ziemowit i Mysłowice-Wesoła nie uda się wywieźć zgodnie z planem 120 tys. t węgla - informuje PGG i dodaje - Wąskim gardłem są też możliwości wywozowe z samych kopalń. O ile z największych zespolonych zakładów (jak kopalnia ROW) każdej doby można wyekspediować koleją ok. 50 tys. t surowca, to z Wesołej już tylko 15 tys. t, z Sośnicy 12,5 tys. t, a z Bolesława Śmiałego zaledwie 6,5 tys. t. Możliwości wywozowe zależą m.in. od stopnia rozwinięcia infrastruktury kolejowej, ilości dostępnych torów, przepustowości szlaków towarowych w okolicy, wielkości bocznic.
Związkowcy domagają się jak najszybszej weryfikacji umowy społecznej i przygotowania planu subwencji dla kopalń PGG. Rozwiązanie to ma pomóc z utrzymaniem polskiego górnictwa do 2049 roku i zachowaniem miejsc pracy. Jednak rząd na ten moment proponuje coś innego. Jak donoszą branżowe media, Pyzik miał zaproponować zawieszenie spłacenia zobowiązań ZUS i pożyczki z PFR.
Nie jest to nowy pomysł. W 2014 roku polski Sejm zezwolił Kompanii Węglowej na odroczenie zobowiązań w ZUS-ie. Jak każdy dobrze wie, w niczym to nie pomogło.