Z powodu paniki wywołanej koronawirusem tracą biura turystyczne, przewoźnicy, firmy eventowe, ale zyskują sklepy! Od kilku tygodni z półek znikają makarony, alkohol, produkty o długim terminie przydatności. Ale wydaje się, że teraz panika powoli zbliża się do swego apogeum. Zobaczcie sami!
Zdjęcie zupełnie pustych półek w Biedronce nadesłał nam jeden z czytelników w Rudzie Śląskiej.
Ludzie obawiają się, że za chwilę nie będą mogli wyjść z domu. W efekcie rzucili się na wszystko, co ich zdaniem może się przydać.
- Usiłujemy zamówić najpotrzebniejsze rzeczy, tyle że ich w hurtowniach nie ma. Dlatego w wielu aptekach nie znajdziemy żeli antybakteryjnych, jednorazowych rękawiczek, czy maseczek, które były warte grosze, a teraz ich cena jest bardzo wysoka - mówi farmaceutka w jednej z dąbrowskich aptek.
Skokowy wzrost zainteresowania środkami ochrony i dezynfekcji zanotowała także jedna z hurtowni farmaceutycznych w Katowicach. Miesięczny zapas maseczek wyprzedała w 2 dni, skończył się też zapas popularnego środka do dezynfekcji. Hurtownia złożyła zamówienie u dostawców, którzy podnieśli ceny.