W niedzielę w social mediach opublikowano spot Andrzeja Kotali. W filmie prezydent Chorzowa na boisku "na Kresach" opowiada o inwestycjach dla Ruchu Chorzów. Wcześniej zapowiedział, że stadionu dla Ruchu nie będzie.
Spot prezydenta to pokłosie konferencji prasowej sprzed dwóch tygodni, na której Andrzej Kotala zapowiedział, iż w najbliższym czasie nie powstanie stadion dla Ruchu Chorzów. W zamian tego miasto zainwestuje w nowy budynek klubowy przy Cichej 6, modernizację kompleksu boisk "na Kresach". W filmie Kotali pojawiają się młodzi piłkarze UKS Ruchu Chorzów.
Prezydent opowiada, że dobro dla przyszłych piłkarzy Ruchu Chorzów jest dla niego bardzo ważne. To ciekawe, biorąc pod uwagę, iż aktualnie seniorzy grają na czwartym poziomie rozgrywkowym, a w sobotę tysięcy kibiców czekało w niekończących się kolejkach do toi toi'ów. Dlatego należy zastanowić się, czy ci młodzi adepci również będą musieli grać na tym prehistorycznym obiekcie.
Szymon Michałek dla S24 zapowiedział, że zrobi wszystko, aby Andrzej Kotala odszedł ze stanowiska przed 2023 rokiem. Uważa, iż prezydent w sprawie stadionu okłamał nie tylko kibiców, ale wszystkich swoich wyborców. Przypomnijmy, że temat nowego obiektu dla Ruchu był jego główną obietnicą w ostatnich trzech wyborach.
CZYTAJ TAKŻE "KOTALA MUSI ODEJŚĆ"
Swoje pięć groszy dorzucił również Marcin Waszczuk - do niedawna wiceprezes Ruchu Chorzów. Na swoim profilu facebookowym opublikował długi post, w którym prosi chorzowian o "przebudzenie się". Wskazuje na to, że nowy stadion dla Ruchu to konieczność, a Kotalę należy rozliczyć - nazwał go wprost "Kłamca Miś Koala".
Czy spot Andrzeja Kotali to prowokacja wymierzona w stronę kibiców? A może jest to początek walki o stołek prezydenta? Ponieważ referendum w jego sprawie to najprawdopodobniej tylko kwestia czasu.