Wyniki sekcji zwłok nie odpowiedziały na wiele ważnych pytań. Brakuje też oficjalniej weryfikacji tożsamości. Co nowego wiemy w sprawie wstrząsającej zbrodni, do której doszło w Częstochowie?
Mieszkające przy ul. Bienia 45-letnia Aleksandra i 15-letnia Oliwia zaginęły 10 lutego. Od 11 lutego służby rozpoczęły poszukiwania. Trop prowadził na teren ogródków działkowych ROD "Przyjaźń" przy ul. Żyznej/Gronowej. Tam 45-letnia Aleksandra W. ma od lat ogródek wraz z altanką.
Przeszukano cały teren ogródków działkowych oraz ich okolic. Nie odnaleziono jednak pani Aleksandry i jej córki. W tym samym czasie policja prosiła o kontakt świadków, którzy widzieli 10 lutego samochód Aleksandry - Ford Focus. Pojazd był zaparkowany pod blokiem przy ul. Bienia. Dzisiaj wiemy, że Ford Focus jeździł po mieście przez cały dzień, aż w końcu w godzinach wieczornych wyjechał na DK91 w kierunku Katowic.
Już w niedzielę, 13 lutego policja zatrzymała Krzysztofa R. Usłyszał zarzut pozbawienia wolności Aleksandry i Oliwii. Następnie usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa oraz zamontowania ukrytej kamery w mieszkaniu zaginionych kobiet. 52-letni mężczyzna nie przyznał się do winy. Jak się później okazało, Krzysztof R. i Aleksandra W. mieli mieć ze sobą romans. Byli też sąsiadami na ogródkach działkowych. Jednak od 2019 roku ich relacja zaczęła się psuć. Aleksandra W. dwukrotnie zawiadomiła policję o tym, że ktoś podszywa się pod jej córkę w internecie. Wskazywała, że winnym może być właśnie Krzysztof R.
Mężczyzna najprawdopodobniej zamontował ukrytą kamerę podczas remontu mieszkania Aleksandry.
W kolejną niedzielę poszukiwań, 20 lutego, policja wpadła na nowy trop. Do policji zgłosił się świadek, który miał widzieć samochód Aleksandry na DK 91 w Romanowie. Policja rozpoczęła przeszukiwania lasu wzdłuż drogi pożarowej nr 19 na granicy Romanowa i Siedlca. W poniedziałek, 21 lutego służby odnalazły ciała dwóch kobiet i szczątki psa. Znajdowały się kilkadziesiąt metrów od DK 91 w miejscu wskazanym przez świadka.
Sekcja zwłok wykazała, że młodsza kobieta zginęła przez uduszenie. Niestety badania nie potrafiły określić jednoznacznie, w jaki sposób zginęła starsza kobieta. Rodzina dwukrotnie próbowała uczestniczyć w identyfikacji zwłok, ale nie potrafiła się przemóc, żeby tego dokonać. Dlatego do weryfikacji tożsamości potrzebne są badania DNA.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w dniu zaginięcia kobiet, przestał działać monitoring na terenie ogródków działkowych. Drugim wątkiem w sprawie jest kwestia wspólnika lub wspólników. Nie ma poszlak, żeby morderca z kimś współpracował, natomiast podczas poszukiwań kobiet media i policja dwukrotnie otrzymały mejle od "seryjnego mordercy" w sprawie Aleksandry i Oliwii. Ponadto transport dwóch ciał i ich ukrycie w lesie po zmierzchu nie jest łatwym zadaniem dla jednej osoby. Dlatego mieszkańcy pytają, czy Krzysztof R. działał sam.
W jaki sposób Oliwia trafiła na działki z psem? Pojawiła się plotka, że Krzysztof R. mógł przyjechać po Oliwię i w jakiś sposób przekonać ją do tego, żeby przyjechała razem z nim na działki. To najprawdopodobniej właśnie tam doszło do zbrodni. Następnie zabójca przetransportował ciała do lasu w Romanowie.