We wtorek w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich zmarł kolejny pacjent z kopalni Pniówek. To siódma ofiara tragedii, do której doszło w ubiegłą środę.
Bezpośrednio po wybuchu zginęło czterech pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Następnie w szpitalu w wyniku obrażeń zmarło dwóch kolejnych. Niestety liczba ofiar wzrosła dzisiaj do siedmiu. W CLO w Siemianowicach Śląskich zmarł 37-latek. W szpitalu przebywa nadal 20 innych poszkodowanych.
W miejscu wybuchu nadal zasypanych jest siedmiu innych pracowników JSW: są to ratownicy i górnicy. Niestety w piątek sztab kryzysowy zdecydował o odstąpieniu od akcji w wyniku kolejnej serii wybuchów pod ziemią.
W sobotę Jastrzębska Spółka Węglowa poinformowała w krótkim komunikacie o braku kolejnych wybuchów. - Sztab akcji poszerzony o naukowców rekomendował, a kierownik akcji podjął decyzję o zabudowie w rejonie ściany N-6 dwóch tam przeciwwybuchowych. Aktualnie trwa transport materiałów do budowy tam. Sytuacja wentylacyjna w rejonie ściany N-6 została ustabilizowana. Od godziny 18 w piątek nie odnotowano w rejonie ani jednego wybuchu metanu - informuje JSW.
W niedzielę prezes zarządu JSW, Tomasz Cudny potwierdził, że nie odnotowano nowych wybuchów i trwają działania według ustalonego planu. - Jest stabilnie. Bez wybuchów. Plan ustalany z naukowcami jest realizowany. Według relacji sztabu, zamykanie korków przeciwwybuchowych, co jest najniebezpieczniejszym momentem, powinno nastąpić w środę. Ale proszę nie trzymać mnie za słowo - mówił.
W poniedziałek JSW przedstawiła szczegóły z akcji w Pniówku - Akcja ratownicza trwa. Ratownicy pracują nad zabudową dwóch tam przeciwwybuchowych, które czasowo odizolują zagrożony rejon od pozostałej części kopalni. Jedna tama jest już zalewana spoiwem cementowo-mineralnym. W przypadku drugiej tamy gotowa jest konstrukcja.