Przykra informacja obiegła polskie środowisko sportowe. W Chorzowie zmarł Kazimierz Mieleszczuk. Był jednym z najlepszych szczypiornistów oraz kapitanem reprezentacji Polski. Miał 81 lat.
Mimo że nie pochodzi z Górnego Śląska, to z całą pewnością był częścią tego regionu. Urodził się w Boże Narodzenie w Kosowie Poleskim (dzisiejsza Białoruś). Podczas drugiej wojny światowej stracił rodziców. Zaopiekował się nim wujek, z którym przeniósł się do Piotrkowa Trybunalskiego. W okresie szkoły średniej dostrzeżono u niego spory talent sportowy, zwłaszcza w piłce ręcznej. Dlatego w 1954 roku przeniósł się do Katowic, aby uczyć się w Technikum Wychowania Fizycznego.
Swoje największe triumfy osiągał w barwach AZS-u Katowice oraz Pogoni Zabrze. Jako piłkarz ręczny grywał zarówno w odmianie tradycyjnej, jak i 11-osobowej. W 1962 roku wystąpił w słynnym meczu na Stadionie Śląskim, gdzie reprezentacja Śląska zmierzyła się z drużyną z niemieckiego miasta Magdeburg w spotkaniu 11 vs 11. Widowisko to obserwowało aż 60 tysięcy kibiców. W obu odmianach piłki ręcznej zdobywał medale mistrzostw Polski oraz reprezentował nasz kraj na arenie międzynarodowej. Był kapitanem drużyny narodowej.
Wybrany do „siódemki” 40-lecia polskiej piłki ręcznej; Zasłużony Mistrz Sportu (1974), uhonorowany Diamentową Odznaką ZPRP (2001) i Odznaką Diamentową z Wieńcem Za Zasługi dla Piłki Ręcznej (2018) oraz Złotą Odznaką AZS. Był członkiem Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski.
Po zakończeniu kariery prowadził wraz z żoną kwiaciarnię w Bytomiu. Jego wnuczka Żaneta Lipok również gra w piłkę ręczną i aktualnie reprezentuje barwy Ruchu Chorzów.
fot. ZPRP