Władze Bytomia praktykują nepotyzm? Tak uważają bytomscy działacze PiS-u. Z zarzutami nie zgadza się Urząd miasta. Wiceprezydent Michał Bieda uważa, że to tylko polityczna gra.
Bytomskie struktury Prawa i Sprawiedliwości na czele z radnym Maciejem Bartkowem i byłym wiceprezydentem miasta Waldemarem Gawronem zarzucają włodarzowi miasta nepotyzm. Chodzi o Bartłomieja Wnuka (prywatnie mąż rzeczniczki prasowej UM Bytom) i jego firmę Wnuk Consulting, która za kadencji Wołosza podpisała kilka umów z Urzędem na działania promocyjne m.in. PEC Bytom. Na konferencji prasowej "nowa bytomska opozycja" stwierdziła, że doszło do niewłaściwego zarządzania majątkiem spółek, ponieważ np. PEC Bytom nie potrzebuje promocji w mieście.
Bytomski PiS opublikował również skany umów i faktur na potwierdzenie swoich tez. Bartłomiej Wnuk uważa, że wszystkie umowy zostały podpisane zgodnie z prawem. Nie ukrywa znajomości z prezydentem Wołoszem, ale dodaje również, że zna się z m.in. Maciejem Bartkowem. - Wielokrotnie prosił mnie o wsparcie finansowe konkretnych inicjatyw, które działy się w mieście i budowały jego kapitał polityczny - mówi o radnym PiS-u.
Należy dodać, że Waldemar Gawron był wiceprezydentem Bytomia i zapewne wiedział, z kim współpracuje urząd. Chociaż sam podkreślał na konferencji, że zajmował się walką z mafią śmieciową. Nepotyzm w Bytomiu zarzuca Wołoszowi również były prezydent Bytomia, Damian Bartyla, który w marcu ubiegłego roku usłyszał prawomocny wyrok w sprawie udziału w korupcji w piłce nożnej (miał wręczyć arbitrowi spotkania Polonia Bytom - Polar Wrocław 1500 złotych, Bartyla uważa, że jest niewinny, a wyrok opierał się na pomówieniach).
A co z żoną Wnuka? - Także bliscy radnego Bartkowa i Waldemara Gawrona, byłego wiceprezydenta Bytomia z ramienia PiS są zatrudnieni w Urzędzie Miejskim czy lokalnych spółkach samorządowych - stwierdza Bartłomiej Wnuk.
PONIŻEJ ROZMOWA Z I ZASTĘPCĄ PREZYDENTA BYTOMIA, MICHAŁEM BIEDĄ:
Bieda od samego początku broni Wołosza i uważa, że bytomski PiS zdecydował się na polityczne gierki. - W naszej ocenie chodzi tylko o politykę. Zbliżające się wybory samorządowe, chęć zaznaczenia swojej obecności na scenie politycznej - mówi Bieda. Zastępca dodaje, że struktury partyjne nie popierają działań Bartkowa i Gawrona, co znajduje potwierdzenie też w naszych informacjach. Bytomski PiS musiał kilkukrotnie odwoływał konferencję, ponieważ nie mógł przeprowadzić jej m.in. w Operze Śląskiej.
- Na szczęście w samym PiS-ie. Jedna z radnych z tego klubu odeszła. Również wiele osób nominowanych przez PiS pełni swoje obowiązki - komentuje Bieda.
- Same zarzuty są bezpodstawne. Na chwilę obecną nie przedstawiono żadnych przekonujących dowodów. Nie ma mowy o nepotyzmie. Bytomski PiS zachowuje się dziwnie, w naszej ocenie nieracjonalnie. Ponieważ nasza współpraca z marszałkiem i rządem układa się dobrze - stwierdza I Zastępca Prezydenta Bytomia.