Rok 2020 nie jest najlepszym w karierze Arkadiusza Milika. Wychowanek Rozwoju Katowice od kilku miesięcy nie zagrał w żadnym spotkaniu oficjalnym Napoli. Jedyną okazją do występu były mecze kadry. Teraz okazuje się, że piłkarz będzie musiał bronić się w sądzie przed swoim obecnym pracodawcą.
Milion euro, takiej kwoty odszkodowania podobno domaga się klub z Neapolu od Arkadiusza Milika.
Kwota ta, ma wynikać ze strat wizerunkowych na jakie rzekomo nasz reprezentant naraził zespół z Serie A. Mówi się też o zadośćuczynieniu wynikającym ze złamania punktu umowy, który dotyczy wizerunku zawodnika, do którego pełne prawa ma drużyna spod Wezuwiusza.
Włoskie "Corriere dello Sport" podało, że Napoli uważa, że reprezentant Polski naruszył zapisy umowy, gdy otworzył restaurację. Piłkarz firmuje ją własnym nazwiskiem. Chodzi oczywiście o mieszczącą się w katowickiej galerii Libero Food&Ball, do której zawodnik regularnie zagląda.
Sporo mówi się też o ukaraniu piłkarza za sprawę buntu z jesieni 2019 roku. Właściciel Napoli, Aurelio De Laurentiis, nakazał wówczas zawodnikom udział w karnym zgrupowaniu. Ci odmówili, z Milikiem włącznie.
Reprezentant Polski płacić nie ma zamiaru. Co więcej, sam rozważa podjęcie kroków prawnych w stosunku do pracodawcy. Okazuje się bowiem że jego klub ma wobec niego zaległości w wypłacaniu wynagrodzenia. Na konto Milika nie wpłynęła jeszcze październikowa pensja.
Kontrakt Milika z Napoli obowiązuje do końca czerwca. Niewykluczone, że zawodnikowi uda się zmienić klub w trakcie styczniowego okna transferowego. Chętnych nie brakuje.