Choć zaczął się czerwiec, połowa mieszkańców woj. śląskiego zaopatrywanych przez spółkę Tauron Ciepło, wciąż nie wyłączyła kaloryferów.
Najdłuższy od lat sezon grzewczy to efekt chłodnego maja, ale także pandemii koronawirusa, z powodu której wiele osób wciąż pracuje i uczy się w domu.
"W poprzednich latach okres grzewczy dla większości klientów Tauron Ciepło kończył się około połowy maja, zaś w wyjątkowych przypadkach pojedynczy klienci decydowali się na przedłużenie ogrzewania do końca maja. Sytuacja trwającego jeszcze w czerwcu sezonu grzewczego dla tak dużej liczby klientów jest wyjątkowa" - poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka spółki Tauron Ciepło Małgorzata Kuś.
Z końcem maja połowa z ok. 3,3 tys. odbiorców - głównie spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych - zdecydowała się na wyłączenie kaloryferów, jednak pozostała część nadal korzysta z ogrzewania.
Pomimo dłuższego okresu grzewczego wielkość produkcji ciepła w obecnym sezonie jest na podobnym poziomie jak przed rokiem. Powodem jest cieplejsza zima oraz kolejne inwestycje termomodernizacyjne budynków mieszkalnych, dzięki którym domy potrzebują mniej ciepła.
Czytaj także: MSZ: jest kwestią dni, może tygodni, aż będziemy otwierali granice
Z danych spółki Tauron Wydobycie wynika, że pomimo zimnego maja, średnia temperatura zewnętrzna w kończącym się sezonie grzewczym jest już wyższa i wynosi 6,55 stopnia Celsjusza, wobec 5,8 stopnia w roku ubiegłym.
"Dostawy ciepła są uruchamiane i wstrzymywane w dowolnym terminie, na wniosek klienta – spółdzielni lub zarządcy. W tzw. okresie przejściowym, wiosną i jesienią, dostawy ciepła reguluje automatyka pogodowa, umożliwiająca włączenie i wyłączenie dostarczania ciepła do budynku w zależności od temperatury zewnętrznej" - wyjaśniła Małgorzata Kuś. (PAP)
Foto: tauron.pl