Na jaw wychodzą kolejne szczegóły zbrodni, do której doszło w lutym w Częstochowie. Co stało się tuż po zabójstwie Aleksandry i Oliwii.
45-letnia Aleksandra W. i jej 15-letnia córka Oliwia z Częstochowy zaginęły 10 lutego. Dwa dni po ich zniknięciu policja zatrzymała znajomego Aleksandry - Krzysztofa R. Postawiono mu kilka zarzutów, w tym zabicie obu kobiet. Mężczyzna od samego początku nie współpracuje oraz nie przyznaje się do winy.
Poszukiwania kobiet zakończono 21 lutego, kiedy służby odkryły ich ciała zakopane w lesie przy DK 91 w miejscowości Romanów. Na ten trop skierował służby jeden ze świadków.
Wiadomo, że w dniu zaginięcia i morderstwa, samochód Aleksandry poruszał się ulicami Częstochowy. Wieczorem pojawił się na DK 91. Morderca najprawdopodobniej wykorzystał pojazd 45-latki do przewiezienia zwłok. Samochód został odstawiony przed blok, w którym mieszkały kobiety. W ich mieszkaniu policja odnalazła wszystkie dokumenty i telefony.
POGRZEB ALEKSANDRY I OLIWII:
Nadal jest wiele niewiadomych w tej sprawie. Wiemy, że Aleksandra i Krzysztof byli sąsiadami na terenie ogródków działkowych "ROD Przyjaźń" w Częstochowie, 10 lutego 45-latka musiała pojechać bezpośrednio na działki, gdzie spotkała Krzysztofa R. Nie wiadomo w jaki sposób 15-letnia Oliwia dostała się na teren ogródków działkowych wraz z psem.
Sekcja zwłok wykazała, że Oliwia została uduszona. Niestety badania nie wykazały bezpośrednio okoliczności śmierci Aleksandry. Uduszony został również pies kobiet.
Jak informuje Fakt, morderca rozebrał kobiety, a ich ubrania wyrzucił do kontenera przy ogródkach działkowych. To tam najprawdopodobniej doszło do zbrodni.
Wiemy również, że Krzysztof R. zamontował w mieszkaniu kobiet ukrytą kamerę.