Ministrowie w rządzie zazwyczaj wiernie służą Prezesom Rady Ministrów, którzy ich powołują. Jednak nie oznacza to tego, że nie są krytyczni wobec swoich szefów. Zwłaszcza w Czechach.
Od dwóch dni u naszych południowych sąsiadów z Czech trwa gorąca dyskusja na temat minister pracy i spraw społecznych Jany Maláčovej. Członkini rządu udzieliła dla Telewizji Czeskiej wywiadu. Po rozmowie z reporterem zbyt szybko wyszła ze swojej roli.
Pani Maláčová uznała, że koniec rozmowy to też koniec nagrywania. Jednak pomyliła się i to bardzo. Sądząc, że kamera oraz mikrofon nie rejestrują jej słów, powiedziała reporterowi kilka słów o premierze Czech Andreju Babišu.
Taki burdel zrobił Babiš, a teraz wszyscy musimy go zlizywać. Przepraszam, ale jest debilem”
powiedziała jana Maláčová
Fragment ten pojawił się w programie „168 hodin”. Czesi z jednej strony nie ukrywają oburzenia, zaś z drugiej żartują sobie teraz z pani minister. Tak jak Miroslav Kalousek, były minister finansów, który napisał na Facebooku, że Maláčová mogła wyjawić tajemnicę państwową.