Ceny prądu topią inwestycje. Ministerstwo nie pomaga samorządom.
Zwykły Kowalski nie odczuł radykalnego wzrostu cen za energię w tym roku, dzięki specjalnej ustawie przyjętej przez Sejm. Niestety firmy i gminy na wsparcie budżetu liczyć, na razie przynajmniej, nie mogą. Czekają na specjalne rozporządzenie do ustawy. Muszą za to liczyć, o ile więcej będą musiały zapłacić.
Wzrosty cen o blisko 70 procent dla np. Sosnowca oznaczają wydatki o 7 mln złotych wyższe niż w ubiegłym roku. Pomóc miało rozporządzenie Ministerstwa Energii, dzięki któremu dostawcy prądu nie podniosą cen dla gmin, w zamian otrzymując specjalne dotacje z budżetu państwa.
Tyle, że na takie rozwiązanie nie zgadza się Komisja Europejska, traktując to jako niedozwoloną pomoc publiczną. Rozmowy pomiędzy ministerstwem a Brukselą trwają, a miasta wyjścia nie mają . Płacić trzeba. Zwłaszcza po tym, jak wzrosły ceny węgla, a przede wszystkim uprawnień CO2, które firmy energetyczne muszą wykupić, by działać na rynku.
Jak podkreśla prezydent Sosnowca – Z jednej strony inwestujemy w coraz tańsze źródła energii, z drugiej płacimy coraz więcej. Efekt jest taki, że musimy ciąć inwestycje, szukając środków na coraz wyższe rachunki za prąd.
Efekt? Włodarze miast zastanawiają się, kiedy i gdzie wcześniej wyłączyć prąd. I z czego w tym roku zrezygnować lub ograniczyć.
Kłopoty miast to niestety także ich sama wina. Z wyższymi cenami dyskutować się nie da. Ale część gmin niewiele robi, by zapotrzebowanie na energię zmniejszyć. Miasta bardzo często nie wchodzą w klastry energii, nie łączą swoich sił z instytucjami, ale też prywatnymi podmiotami, by taniej zamawiać energię. Nie korzystają z ledów na ulicach, ani programów pomocowych z pieniędzy unijnych. A jak korzystają, to z efektem takim jak w Sosnowcu.
Choć z drugiej strony Śląsko-Zagłębiowska Metropolia, która organizowała wspólny przetarg dla 73 członków grupy, skupiających 289 jednostek z miast należących do metropolii z jednego z przetargów musiała się wycofać. Po tym jak szalejące ceny sprawiły, że część jednostek postanowiła na własną rękę negocjować ceny z dostawcami prądu. Zdecydowano też, by przetarg nie dotyczył dwóch kolejnych lat, a jedynie 2019 roku.
Ostatecznie zamiast 150, jak planowano, członkowie grupy wydadzą na energię 192 mln złotych. Ogromna różnica. Za którą płacimy wszyscy.