Jak informuje Onet, wbrew dotychczasowym informacjom Jacek Jaworek prawdopodobnie nie działał pod wpływem impulsu i mógł wcześniej zaplanować ucieczkę.
Policja zmienia taktykę - ciężar poszukiwań przejął wydział kryminalny. Niewykluczone, że Jaworek uciekł za granicę.
Sekcja zwłok potwierdziła, że napastnik używał broni zasilanej amunicją kalibru 7,65 mm. To kaliber popularny i często używany głównie do połowy lat 70-tych ubiegłego wieku. W magazynkach większości z nich mieści się 7-8 naboi. Prawdopodobne więc, że podczas masakry napastnik zmienił magazynek.
Na tym etapie to są spekulacje. Możemy sobie wyobrazić kilka sytuacji. Możemy mówić o rykoszetach, przestrzelinach; śladów po kulach może być więcej, a strzałów mniej. Rany mogą być przelotowe i ten sam pocisk może spowodować więcej niż jedną ranę. Z drugiej strony można sobie wyobrazić, że sprawca miał więcej niż jeden magazynek, mógł mieć więcej niż jeden egzemplarz broni. Wszystkie te okoliczności bierzemy pod uwagę i potrzebujemy dalszych ekspertyz
- mówi Onetowi prokurator Krzysztof Budzik.
We wtorek w kościele św. Jakuba w miejscowości Dąbrowa Zielona (powiat częstochowski) odbył się dziś pogrzeb 3-osobowej rodziny bestialsko zamordowanej kilka dni temu przez najprawdopodobniej Jacka Jaworka. Msza św. poprowadził bp. Andrzej Przybylski, biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej.
W sobotę 10 lipca około godziny 1 w nocy zginęli Janusz, Justyna i ich 17-letni syn Kuba. Młodszemu dziecku udało się uciec do wujka. Zginęli z powodu awantury - najprawdopodobniej zastrzelił ich brat zamordowanego - Jacek Jaworek. 53-letni mężczyzna jest poszukiwany przez kilkuset policjantów. Do akcji włączyły się też śmigłowce i nowoczesne drony. To największa od wielu lat taka akcja policyjna w Polsce.
Na światło dzienne wychodzą kolejne szczegóły dot. życia całej rodziny i ich problemów. Podejrzany miał pomieszkiwać u brata od rozwodu ze swoją żoną, który miał miejsce kilka lat wcześniej. Poszukiwany wrócił z Niemiec, gdzie dorywczo pracował. U brata miał zamieszkać na kilkanaście dni, ale został na pół roku. Dochodziło do wielu awantur, głównie z powodu pieniędzy. Jak relacjonowali sąsiedzi zamordowanej rodziny w programie Uwaga, Jacek Jaworek nie dokładał się do rachunków i utrzymywał się z pieniędzy brata.
Według nieoficjalnych informacji, policja wiedziała o awanturach oraz o broni, którą posiadał Jacek Jaworek. To właśnie od broni palnej zginęło małżeństwo i ich syn. Media donoszą o kolejnych zgłoszeniach wpływających do policji z województwa świętokrzyskiego. Możliwe, że przez tereny leśne podejrzany udał się do sąsiedniego województwa.
Policja apeluje, aby unikać wchodzenia do lasów, zwłaszcza w okolicy wsi Borowce, gdzie doszło do tragedii.
Policja wyznaczyła nagrodę - to 20 tysięcy złotych.
20 tysięcy złotych nagroda za informacje, które pozwolą zatrzymać lub odnaleźć zwłoki poszukiwanego Jacka Jaworek wyznaczył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach. Jacek Jaworek jest poszukiwany listem gończym w związku z podejrzeniem dokonania potrójnego zabójstwa. Jeśli ktoś ma informacje na jego temat, proszony jest o pilny kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pod numerem telefonu 798 031 306. Gwarantujemy anonimowość - informuje policja.