Mija 80 lat od tragedii, która dotknęła Żydów z Będzina. W szabat z 8 na 9 września 1939 roku Niemcy podpalili synagogę, w której modliło się ok. 100 Żydów.
W połowie XIX wieku pod będzińskim zamkiem zbudowano drewnianą synagogę. Służyła lokalnej gminie żydowskiej do 1880 roku. Wówczas uległa zniszczeniu w wyniku pożaru. Dlatego rok później zapadła decyzja o budowie nowej, murowanej świątyni. Świątynia stanęła w tym samym miejscu, gdzie stara.
Zaledwie 7 dni po wybuchu drugiej wojny światowej wojska nazistowskie rozpoczęły w Będzinie działania wymierzone w ludność żydowską. Oprócz pierwszych zatrzymać i egzekucji, rozpoczęła się też walka z symbolami kulturowymi. Dlatego w nocy z 8 na 9 września 1939 roku podczas szabatu żołnierze Wermachtu podpalili synagogę. Pożar trwał prawie cały dzień. Niemcy strzelali do każdego, kto chciał ugasić ogień.
Cichym bohaterem został ksiądz Wincenty Zawadzki, który ukrył w swoich kościele grupę uciekających Żydów. Po pożarze z cennych zabytków i dzieł przetrwała tylko XIX-wieczna Tora. Za tę tragedię Niemcy oczywiście obwinili Polaków. Zorganizowano przykładowy proces, w którym zmuszono 43 osoby do przyznania się.
W 1993 roku na miejscu, gdzie stała do wojny synagoga, postawiono okolicznościowy obelisk. Wyryto na nim następujący tekst: "Pamięci Żydów obywateli Miasta Będzina i okolicy zamordowanych przez hitlerowców w okresie II wojny światowej Towarzystwo Przyjaciół Będzina pomnik ten ufundował na miejscu synagogi spalonej przez okupantów z nocy 8 na 9 września 1939 r. Niech będzie on symbolem o tych tragicznych latach bezprawia, okrucieństwa i przemocy niech stanie się też symbolem odrodzenia i pojednania narodów wolnych żyjących w pokoju i braterstwie"
fot. wikimedia commons