Po wybuchu stanu wojennego nie tylko kopalnia Wujek sprzeciwiła się władzy. Zastrajkowała również Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej - symbol potęgi socjalizmu w Polsce.
Hutę Katowice uruchomiono w 1976 roku za czasów Edwarda Gierka. Miała być symbolem współpracy braterskiej pomiędzy Polską a ZSRR. Jednak już 4 lata później część pracowników zastrajkowała podczas sierpniowych manifestacji oraz dołączyła do Solidarności. Wówczas wielu działaczy zostało zatrzymanych i internowanych. Jednak rok później pracownicy ponownie nie bali się walczyć z władzą po wprowadzeniu stanu wojennego.
Przewodniczącym strajku w Hucie Katowice był Antoni Krusznier. Hutnicy już rano 13 grudnia zablokowali główny wjazd na teren huty. Protestujący żądali odwołania stanu wojennego i wypuszczenia działaczy z aresztów.
CZYTAJ TAKŻE Co z Hutą Katowice?
Huta Katowice strajkowała wyjątkowo długo. Hutników nie przeraziła nawet informacja o brutalnej pacyfikacji w kopalni Wujek. Gdy tylko dowiedzieli się o zamordowaniu 9 górników, obiecali, że nie odpuszczą za wszelką cenę. Okupacja tego ośrodka przemysłowego trwała w sumie 10 dni, jednak przez ten czas strajkujący nie zepsuli żadnej maszyny. Nawet nie wygasili głównego pieca.
Ostatecznie 23 grudnia ZOMO, ORMO, milicja oraz wojsko wkroczyło na teren huty - było to już po pacyfikacji Huty Lenina w Krakowie. Pracownicy widząc ponad 5 tysięcy uzbrojonych służbistów, poddali się od razu. Główni działacze, w tym Krusznier, zostali aresztowani. Zginęły 2 osoby - według oficjalnej wersji popełnili samobójstwo.