Podległe prezydentowi służby usunęły znicze i kwiaty, które przynieśli mieszkańcy poruszeni tragiczną śmiercią Łukasza Porwolika. Pracownicy MPUK uprzątnęli teren przed warsztatem w Świętochłowicach. Towarzyszyli im strażnicy miejscy.
Tłumy mieszkańców Świętochłowic zebrały się przed warsztatem, gdzie po raz ostatni widziano Łukasza Porwolika. W sobotni wieczór przed warsztatem zapłonęły znicze. Tłum skandował "Mordercy!" żądając dogłębnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności jego śmierci. Po zniczach i kwiatach nie ma już śladu. Mieszkańcy budynków sąsiadujących z warsztatem przyznają, że uprzątnęli je pracownicy podległego prezydentowi MPUK. Sprzątali je w asyście straży miejskiej. Bulwersujące jest usunięcie zdjęcia Łukasza, który wg Krzysztofa Rutkowskiego został zamordowany na terenie świętochłowickiego warsztatu.
Świętochłowicka Straż Miejska tłumaczy zdarzenie koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom:
Straż Miejska otrzymała zgłoszenie telefoniczne o zniczach umieszczonych na całej szerokości chodnika na wysokości ulicy Górnej 21, które uniemożliwiały bezpieczne poruszanie się chodnikiem oraz stwarzały zagrożenie dla przechodniów, narażonych - obok konieczności poruszania się jezdnią - na potknięcie się i upadek na szkło oraz oparzenie. Po dokonaniu oględzin przez strażników miejskich zlecono uprzątnięcie zniczy, które w większości były już wypalone, natomiast zdjęcie zostało zabezpieczone do odbioru w siedzibie spółki MPGK. Asysta Straży Miejskiej przy usuwaniu zniczy była spowodowana obawą pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej o własne bezpieczeństwo. Rozumiejąc potrzebę oddania pamięci, prosimy osoby składające znicze o umiejscawianie ich w sposób zapewniający bezpieczeństwo pozostałym mieszkańcom. - pisze Biuro Prasowe UM Świętochłowice
Łukasz Porwolik zaginął 3 sierpnia. Ostatni raz widziano go w świętochłowickiej dzielnicy Chropaczów przy ulicy Górnej. Ani jego ojciec, ani znajomy nie wiedzieli, że wrócił do Polski z Niemiec. Miał sprzedać samochód za 70 tysięcy złotych Grzegorzowi P. W sprawę włączyło się biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego. 13 sierpnia Krzysztof Rutkowski poinformował o znalezieniu pod Opolem spalonych zwłok. Zdaniem ojca Łukasza to poszukiwany Łukasz Porwolik
15 sierpnia Grzegorz P. usłyszał zarzut zabójstwa, znieważenia zwłok, posiadania broni i zacierania śladów. Jego partnerka Aleksandra P. usłyszała zarzut zacierania śladów, posiadania granatu i narkotyków. Kilka dni później Marcin L. usłyszał zarzut zabójstwa, znieważania zwłok, posiadania broni i narkotyków. Były prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski napisał list do Prokuratora Generalnego, aby objął on szczególnym nadzorem śledztwo w sprawie zabójstwa Porwolika.