Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach poinformowało o śmierci miesięcznego chłopczyka. Zmarł na oddziale intensywnej terapii. Wczoraj trafił do szpitala po wezwaniu ratowników przez członków rodziny. Rodzice chłopczyka zostali zatrzymani przez policję. Ich 14-miesięczna córeczka także trafiła do szpitala.
Zmarły w środę miesięczny chłopiec trafił do szpitala z zespołem dziecka maltretowanego – z urazem głowy i licznymi obrażeniami wewnętrznymi i złamaniami, powstałymi na przestrzeni dłuższego czasu – poinformował dr Andrzej Bulandra z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka.
30-letni ojciec chłopca został zatrzymany przez policję w GCZD, policja zatrzymała też 29-letnią matkę. Jak poinformował w czwartek oficer prasowy rudzkiej policji st. asp. Arkadiusz Ciozak, ich starsza, 14-miesięczna córka trafiła w środę najpierw do szpitala na badania, a potem umieszczono ją w pogotowiu opiekuńczym. Według nieoficjalnych informacji, dziewczynka również trafiała w przeszłości do szpitala z obrażeniami, a przed kilku laty w rodzinie wszczęto procedurę Niebieskiej Karty.
"Przyczyną śmierci tego dziecka było zatrzymanie akcji serca, związane z doznanym urazem. Sekcja zwłok wykaże, jak rozległy był to uraz i który z tych urazów, których dziecko doznało, w sposób bezpośredni przyczynił się do zgonu" – dodał.
Zdaniem dr Bulandry charakter stwierdzonych u niemowlęcia obrażeń przemawia za zespołem dziecka maltretowanego. "Natomiast nie da się teoretycznie wykluczyć przypadkowego powstania tych obrażeń pod warunkiem, że dziecko kilkukrotnie np. spadło ze schodów w ciągu tego miesiąca" – powiedział.
W środę w Rudzie Śląskiej zostało wezwane pogotowie do miesięcznego chłopca, który w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala. W akcji został użyty śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lekarze próbowali reanimować chłopca, lecz ich próby okazały się bezskuteczne. Niemowlę zmarło na oddziale intensywnej terapii.
S24/PAP