Łukasz Kohut: Mamy kryzys klimatyczny. Dzieciaki muszą mieć czym oddychać.

55752438 2273654599630480 4246005081142460416 o

Redakcja

29 listopada 2019

Europoseł z województwa śląskiego podał w mediach społecznościowych, że zagłosował za rezolucją ogłaszającą kryzys klimatyczny.

W związku z konferencją ONZ w sprawie zmian klimatycznych, która odbędzie się w grudniu w Madrycie, w czwartek Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której ogłosił kryzys klimatyczny i środowiska naturalnego, zarówno w Europie, jak i w skali globalnej. W drugiej rezolucji, Parlament wzywa UE do przedstawienia podczas konferencji ONZ strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej najpóźniej do 2050 roku. PE wzywa również nową przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen do włączenia celu ograniczenia emisji o 55 proc. do 2030 roku do Europejskiego Zielonego Ładu. PE wezwał również państwa członkowskie Unii do stopniowego wycofania wszystkich bezpośrednich i pośrednich dotacji na paliwa kopalne do 2020 roku.

Rezolucja na temat kryzysu klimatycznego została przyjęta 429 głosami do 225, przy 19 wstrzymujących się od głosu, a dotyczącą COP25 430 głosami do 190, przy 34 wstrzymujących się. COP25 odbędzie się w Madrycie w dniach 2-13 grudnia 2019 r.

CZYTAJ TAKŻE: Kohut: Przypomniałem w Europarlamencie o śląskiej godce

Pierwszej uchwały nie poparli nie tylko europosłowie PiS, ale część europosłów PO, PSL i lewicy. Jan Olbrycht głosował przeciw, podobnie jak Marek Balt i Marek Belka z lewicy, a np. Jerzy Buzek, Jarosław Duda, Andrzej Halicki, Krzysztof Hetman, Adam Jarubas, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska i Radosław Sikorski wstrzymali się od głosu.

Ten sposób głosowania skrytykował w rozmowie z PAP współprzewodniczący Zielonych Marek Kossakowski. Jego zdaniem "uderza zwłaszcza to, że dwójka posłów lewicy - Balt i Belka - głosowała przeciw" (według Adriana Zandberga obaj tłumaczą, że się pomylili). "Balt i Olbrycht to europosłowie ze Śląska, więc może po prostu bali się tamtych nastrojów" - dodał Kossakowski. Jak podkreślił, martwi go też, że znacząca liczba europosłów PO wstrzymała się od głosu. "Najwyraźniej Platforma, nasz koalicjant jeszcze nie zazieleniła się w wystarczającym stopniu, będziemy nad tym pracować" - ocenił Kossakowski.

Olbrycht wyjaśniając w rozmowie z PAP, jakie były okoliczności jego głosowania przeciw, zwrócił uwagę, że głosowane były dwie rezolucje. "Jedna, która jest długa i zawiera wszystkie szczegóły dotyczące kwestii klimatycznych, m.in. procentów, ograniczenia CO2. W tej sprawie głosowaliśmy za, bo jesteśmy za aktywną polityką klimatyczną UE" - zaznaczył.

Natomiast druga rezolucja, dodał, pojawiła się później i zwłaszcza europosłów niemieckojęzycznych szokował jej tytuł, budzący u nich najgorsze skojarzenia. Jak dodał, chodziło o sformułowanie o klimatycznym stanie wyjątkowym, które u niemieckich europosłów budziło skojarzenia nawet z czasami Hitlera. "Zwrócili się do wszystkich nas z prośbą, abyśmy wystąpili do socjalistów, by zmienili ten tytuł" - mówił Olbrycht.

"Wyglądało, że to uzgodnienie jest na dobrej drodze. Jednocześnie Europejska Partia Ludowa (EPP) ustaliła, że jeśli socjaliści nie zgodzą się na tę zmianę, będzie głosować przeciw. Tym bardziej, że jest to rezolucja o mniejszym znaczeniu" - dodał Olbrycht.

Tytuł nie został jednak zmieniony. "Ponieważ ja prowadziłem głosowania, zgodnie z ustaleniami frakcji głosowałem przeciw, choć pozostali koledzy z delegacji PO-PSL wstrzymali się lub głosowali za" - powiedział europoseł PO. Podkreślił, że większe znaczenie ma druga rezolucja. "Ale przebija się do mediów ta pierwsza, która jest tylko wezwaniem" - zaznaczył. "Jestem za zmianami dotyczącymi klimatu, ale zachowałem się lojalnie wobec frakcji" - podkreślił Olbrycht. (PAP)

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3