To nie działa w ten sposób, że problem zostanie rozwiązany, bo pan minister tak powiedział - grzmią aptekarze i wciąż alarmują, że chorzy odwiedzają nawet po dziesięć aptek dziennie w poszukiwaniu niezbędnego leku. Jakich medykamentów brakuje w naszym regionie? Sprawdziliśmy!
Pierwsze problemy z dostępnością refundowanych lekarstw pojawiły się już w czerwcu. Wówczas w Chinach zamknięto fabryki, które dostarczały do Polski substancje czynne potrzebne w produkcji tych specyfików. Wpływ na to miały również zmiany w polskim prawie.
„Część braków jest związana z nowymi przepisami, które obowiązują od lutego. Dotyczą one nowych zabezpieczeń na opakowaniach, które mają uchronić nas od fałszerstwa leków. Drugi problem to już znany kłopot dostępności substancji czynnych z Chin” – opisuje aktualną sytuację farmaceuta i redaktor portalu mgr.farm Konrad Okurowski.
Obietnice bez pokrycia
W miniony czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że nowe dostawy dotarły do Polski i w najbliższym czasie zostaną rozprowadzone po całym kraju. Minęły cztery dni, a w aptekach nadal brakuje najpotrzebniejszych pozycji. Także w tych działających na Śląsku.
W województwie śląskim sytuacja z lekami jest podobna do tej w całej Polsce. Chociaż jesteśmy trochę bardziej uprzywilejowani, ponieważ Śląsk jest dobrze zurbanizowany. Hurtownie mogą dzięki temu działać częściej. Dlatego, jeżeli w konkretnej aptece zabraknie leku, może on być dostarczony już następnego dnia”
prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej dr farm. Piotr Brukiewicz
Osuwają się na ladę
Inny pogląd na ten temat przedstawił nam właściciel jednej z katowickich aptek: „Stale monitoruję hurtownie i tych potrzebnych leków tam nie ma. Klienci, którzy odwiedzili już piątą czy dziesiątą aptekę, po prostu osuwają się na ladę. Są zmęczeni. Zalecam im, żeby wrócili do lekarza i poprosili receptę na specyfik z innymi substancjami czynnymi. Uruchomiona infolinia również jest bez sensu: tysiące ludzi i tyle samo pytań. Niewiele to daje” – zdradza.
Chorzy czekają na leki...
W trudnej sytuacji znajdują się między innymi diabetycy, którzy codziennie potrzebują insuliny. „Z terenu naszego województwa dochodzą do mnie wieści, że w większych miastach występują problemy z insuliną. Nie potrafię określić tego, czy winna jest dystrybucja czy to efekt sztucznego wykupu leków. Wcześniej nie było u nas takich zawirowań” – stwierdza pani Barbara Tometczak, prezes śląskiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Pan minister tak powiedział…
Braki leków w aptekach boleśnie odczuwają też inni chorzy. „Najbardziej zagrożone są leki stosowane w tych najpowszechniejszych chorobach jak nadciśnienie, niedoczynność tarczycy, cukrzyca, schorzenia neurologiczne” – wylicza dr Piotr Brukiewicz. Prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej zaznacza również, iż ten kryzys nie zakończy się szybko. „To nie działa w ten sposób, że problem zostanie rozwiązany, bo pan minister tak powiedział. Zaczęto dopiero działać w tym zakresie” – dodaje.
W liście z 10 lipca minister Szumowski zwrócił się do prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej i poinformował o podjęciu działań kontrolnych wobec hurtowni.
„Ministerstwo Zdrowia powinno używać narzędzi, na które zezwala prawo farmaceutyczne. Prawo to wymaga tego, aby firmy dostarczające refundowane leki zapewniły ich dostępność. Jeżeli mają z tym problemy, to powinny poinformować o tym Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Przy niedopełnieniu tego obowiązku, grozi kara do 500 tysięcy złotych. I z tego ministerstwo powinno wyciągać konsekwencje” – ocenia farmaceuta Konrad Okurowski.