Historyczny sukces naszych koszykarzy w rywalizacji 3 na 3. Polacy zdobyli brązowy medal. Jednym z naszych reprezentantów był zawodnik GKS-u Tychy w klasycznej koszykówce, Łukasz Diduszko.
Polscy koszykarze w rywalizacji 3 na 3 byli jedną z naszych nadziei medalowych na Igrzyskach Olimpijskich. Niestety nie udało im się sięgnąć po medal. Reprezentanci Polski nie byli zadowoleni ze swojego olimpijskiego występu. Na szczęście szybko odbudowali swoją formę i ruszyli po medal Mistrzostw Europy.
W turnieju rozgrywanym pod wieżą Eiffla Polacy pewnie wygrali swoją grupę i awansowali do ćwierćfinału Mistrzostw Europy. W nim rozbili Holendrów 24:10. Niestety w półfinale biało-czerwoni musieli uznać wyższość Litwinów. W meczu o brązowy medal z Rosją nie zabrakło emocji. Rywale dwukrotnie odskoczyli polskim koszykarzom na dystans kilku punktów. Jednak podopieczni Piotra Renkiela za każdym razem doprowadzali do remisu. W ostatnich sekundach Przemysław Zamojski zdobył dla Polski 19 punkt i tym samym nasza reprezentacja wygrała spotkanie. Biało-czerwoni mogli cieszyć się z pierwszego w historii medalu na Mistrzostwach Europy.
Wśród medalistów znalazł się Łukasz Diduszko. Przez lata grał w najwyższej koszykarskiej klasie w Polsce. Pochodzący z Bytomia skrzydłowy niedawno reprezentował GTK Gliwice. Od tego sezonu jest koszykarzem GKS-u Tychy.
Powiem szczerze, że wychodząc z grupy powiedzieliśmy sobie, że każdy najbliższy mecz jest o życie w turnieju. Kiedy przeszliśmy Holandie, wiedzieliśmy, że to dopiero początek i musimy dalej grać na tak dobrym poziomie w każdym kolejnym meczu. Niestety z Litwą trafił nam się ten gorszy mecz, tak naprawdę najgorszy mecz w całym turnieju i nie udało nam się już dogonić Litwinów w końcówce. Mimo to sportowa złość była w nas tak widoczna, że chcieliśmy zrobić wszystko żeby ten brąz zdobyć. Nie mieliśmy innej opcji w głowie niż powrót do Polski z brązowymi medalami na szyjach. Nie miało dla nas znaczenia czy to wicemistrz olimpijski czy jakakolwiek inna drużyna, chcieliśmy ich po prostu pokonać – mówił Diduszko cytowany przez GKS Tychy.