Po co radnym Tychów miasta partnerskie? Zdaniem jednego z liderów Konfederacji po to, żeby się upić. Za publiczne pieniądze.
Janusz Korwin-Mikke przekonuje, że wszystko co państwowe musi upaść. W czasie swojego czwartkowego wystąpienia uznał, że miasta i województwa tracą pieniądze na promocję zagranicą. Z kolei powiaty zajmują się wymianą miast partnerskich. Zdaniem Janusza Korwina-Mikkego instytucja miast partnerskich służy tylko do jednego - żeby pić.
- Gdyby radni miasta Tychy chlali u siebie na koszt podatnika, byłby wrzask. Ale jeżeli radni miasta Tychy zaproszą do siebie radnych Charloi i piją na potęgę, to wszystko jest w porządku. Jeżeli radni Charloi zaproszą radnych miasta Tychy to piją u siebie, i piją w porządku - przekonuje Janusz Korwin-Mikke.
Miasta partnerskie Tychów to włoskie Cassino, dzielnica Berlina Marzahn-Hellersdorf oraz szwedzkie Huddinge. Belgijskie Charloi, o którym mówi Korwin-Mikke nie nawiązało współpracy z żadnym z polskich miast.