W Konfederacji nastroje wydają się być napięte. Kandydatem wyłonionym przez prawybory jest Krzysztof Bosak. Wolnościowcy w partii jednak się podzielili i nie wszyscy głosowali na swojego kandydata.
We wszystkich możliwych komunikatach obiecywaliśmy naszym prawyborcom, że trzech naszych, KORWiN-owych kandydatów przerzuci głosy na najsilniejszego — i z niezrozumiałych powodów dwóch z nich złamało tę obietnicę. W efekcie tej dezercji elektorzy Artura Dziambora musieli nieoczekiwanie dokonać wyboru między dwoma kandydatami z innych frakcyj. I dokładnie tak, jak przewidziałem wczoraj, w większości wybrali Krzysztofa Bosaka.
Chodzi o Janusza Korwin-Mikke i Konrada Berkowicza, którzy po odpadnięciu z rywalizacji nie przekazali swoich głosów na Dziambora, reprezentującego ich partię KORWiN wchodzącą w skład Konfederacji, a na Grzegorza Brauna, który ostatecznie zmierzył się w finale z Bosakiem.
Dobromir Sośnierz nie pozostawia suchej nitki w związku z tą sytuacją.
Sugerowanie, że to Artur Dziambor zadziałał na własną rękę, jest niedorzeczne. To ci, którzy porzucili wolnościowego kandydata na rzecz Grzegorza Brauna, zaryzykowali jedność i lojalność partyjną — i przegrali, topiąc przy okazji całą partię. Szkoda. Ja zrobiłem to, co obiecałem sympatykom — do końca walczyłem o Artura.”
Pisze Dobromir Sośnierz na swoim facebooku
Reakcja Dobromira Sośnierza po ogłoszeniu wyborów również jest wymowna. Po wiadomości, że zwyciężył Krzysztof Bosak nerwowo podszedł do Janusza Korwin-Mike oraz Konrada Berkowicza. Wypowiedział parę słów, po czym ubrał się i wyszedł.