Półprzytomny za kierownicą śmieciarki, z butelką wódki pod ręką i tłumaczeniem godnym kabaretu – tak zakończyła się służba 57-letniego kierowcy, którego z drogi wyeliminowali policjanci z Siemianowic Śląskich. Cała interwencja ruszyła od jednego telefonu – czujny świadek nie zignorował podejrzanego zachowania mężczyzny, który zataczał się i pił... w pracy.
Mundurowi z drogówki pojawili się na miejscu niemal natychmiast. Wskazany przez zgłaszającego mężczyzna ledwo trzymał się na nogach a jego stan nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Pijany, ale wciąż próbował wykonywać obowiązki służbowe, prowadząc wielotonowy pojazd!
Na szczęście jego koledzy z pracy wykazali więcej rozsądku – zanim przyjechał patrol, zabrali mu kluczyki, uniemożliwiając dalszą jazdę. A co na to delikwent? Oświadczył, że nic nie pił. No, może litr kompotu dzień wcześniej...
Badanie alkomatem nie miało dla niego litości – ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Przyciśnięty do muru, przyznał się, że jednak wypił rano trzy piwa.
Teraz za swój „poranny koktajl” odpowie przed sądem. Grozi mu do 3 lat więzienia, utrata prawa jazdy i – miejmy nadzieję – definitywny koniec kariery za kółkiem.